Niespełna miesiąc temu premier Donald Tusk ogłosił na konferencji prasowej powołanie prof. Barbary Mróz-Gorgoń na pełnomocnika rządu do spraw promocji marki Polska. Wczoraj złożyła ona rezygnację z tego stanowisko po burzy, jaką wywołały informacje na temat przygotowanego przez nią raportu „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”. Na raport uwagę zwrócił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, który wskazał na znajdujące się w nim błędy i nieścisłości. Wedle raportu, 95 proc. młodych Polaków płynnie mówi po angielsku, a Katowice znajdują się w „północnym centrum” Polski. Pojawiły się też wątpliwe przypisy i bibliografia oraz błędy stylistyczne i ortograficzne. Najpewniej został więc wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Na przygotowanie raportu blisko 200 tys. zł miało przekazać Ministerstwo Sportu i Turystyki, choć resort temu zaprzecza, stanowczo odcinając się od dokumentu.
Dlaczego Mróz-Gorgoń w ogóle została powołana na rządowe stanowisko? Swoimi podejrzeniami dzieli się minister Marcin Przydacz.
- „Pomysł Donald Tuska był taki:
– wziąć kilkaset milionów publicznych środków,
– zatrudnić 'eksperta' spoza polityki,
– uruchomić kampanię,
– promować niby Polskę, a de facto swoją partię,
– podpiąć się pod wywalczone przez Prezydenta uczestnictwo w G20,
– w roku wyborczym mieć polityczną korzyść za pieniądze nas wszystkich”
- napisał szef BPM na X.com.
- „Wywrócił się na drugim wirażu”
- podsumował.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.