Polityka

„Wywrócił się na drugim wirażu”. Minister Przydacz o aferze wokół Mróz-Gorgoń

Jaki plan na byłą już pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polska miał premier Donald Tusk? Swoją koncepcją w tej sprawie dzieli się szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

1 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Kanał Zero, Janusz Jaskółka)/Obróbka - AI
Fot. screenshot: YouTube (Kanał Zero, Janusz Jaskółka)/Obróbka - AI

Niespełna miesiąc temu premier Donald Tusk ogłosił na konferencji prasowej powołanie prof. Barbary Mróz-Gorgoń na pełnomocnika rządu do spraw promocji marki Polska. Wczoraj złożyła ona rezygnację z tego stanowisko po burzy, jaką wywołały informacje na temat przygotowanego przez nią raportu „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska”. Na raport uwagę zwrócił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, który wskazał na znajdujące się w nim błędy i nieścisłości. Wedle raportu, 95 proc. młodych Polaków płynnie mówi po angielsku, a Katowice znajdują się w „północnym centrum” Polski. Pojawiły się też wątpliwe przypisy i bibliografia oraz błędy stylistyczne i ortograficzne. Najpewniej został więc wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Na przygotowanie raportu blisko 200 tys. zł miało przekazać Ministerstwo Sportu i Turystyki, choć resort temu zaprzecza, stanowczo odcinając się od dokumentu. 

Dlaczego Mróz-Gorgoń w ogóle została powołana na rządowe stanowisko? Swoimi podejrzeniami dzieli się minister Marcin Przydacz.

- „Pomysł Donald Tuska był taki:

– wziąć kilkaset milionów publicznych środków,

– zatrudnić 'eksperta' spoza polityki,

– uruchomić kampanię,

– promować niby Polskę, a de facto swoją partię,

– podpiąć się pod wywalczone przez Prezydenta uczestnictwo w G20,

– w roku wyborczym mieć polityczną korzyść za pieniądze nas wszystkich”

- napisał szef BPM na X.com.

- „Wywrócił się na drugim wirażu”

- podsumował.

 

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej