Jarosław Kaczyński składał zeznania w charakterze świadka, w umorzonym już śledztwie dot. tzw. dwóch wież. Pod koniec lipca w mediach pojawiło się nagranie z tego przesłuchania. W reakcji na ten wyciek prokuratura poinformowała, że dostęp do pełnych akt miał jedynie poseł Koalicji Obywatelskiej, mec. Roman Giertych.
- „Było pouczenie dla wszystkich osób biorących udział w przesłuchaniu o treści artykułu 241, czyli o odpowiedzialności karnej za upublicznienie przed uprawomocnieniem się materiałów z postępowania przygotowawczego”
- zaznaczył w rozmowie z „Faktem” prok. Piotr Antoni Skiba.
Sam mec. Giertych broni się przekonując, że do wycieku doszło w prokuraturze.
Na początku sierpnia Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga poinformowała, że wszczęto śledztwo w tej sprawie. Za rozpowszechnianie bez zezwolenia materiałów z postępowania przygotowawczego grozi kara nawet dwóch lat pozbawienia wolności.
- „Z uwagi na wagę sprawy niniejsze postępowanie jest prowadzone w formie śledztwa. Przedmiotem postępowania jest bowiem czyn związany z publicznym rozpowszechnianiem materiałów postępowania pozostającego w powszechnym zainteresowaniu społecznym”
- przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga, prok. Marzena Kiełek-Łopińska.
Reakcja adwokatury
Jak natomiast wygląda reakcja samorządu zawodowego?
- „Obecnie sprawą jak zgniłym jajkiem przerzucają się rzecznik dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie adw. Anna Mika-Kozak i rzecznik Dyscyplinarna Adwokatury Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Ewa Krasowska. Żadna z tych instytucji nie chce prowadzić sprawy Giertycha”
- donosi portal Niezależna.pl.
Wedle ustaleń dziennikarzy, od połowy lipca postępowanie prowadziła rzecznik dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie, ale zdecydowała się przekazać je do Naczelnej Rady Adwokackiej.
- „W jednej ze spraw, która była wszczęta w Warszawie, w związku z zawiadomieniem dotyczącym nieetycznego zachowania mec. Giertycha, zostały mu postawione zarzuty przez rzecznika dyscyplinarnego. Po postawieniu zarzutów, na wniosek mecenasa rzeczniczka dyscyplinarna została wyłączona z tego postepowania. Konieczne było przekazanie sprawy do Rzecznika Dyscyplinarnego Adwokatury. Teraz unikając prawdopodobnego, tożsamego wniosku od razu przesłaliśmy aktualną sprawę do Rzecznika Dyscyplinarnego Adwokatury”
- powiedziała w rozmowie z Niezależna.pl rzecznik Prasowa Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie adw. Maria Sankowska-Borman.
Jak jednak podaje portal, „sprawa wróciła do warszawskiej Izby Adwokackiej”, przy czym „rzecznik Dyscyplinarny Adwokatury nie podała przyczyn ani uzasadnienia, dlaczego nie chce się zajmować sprawą”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.