Ukraina

„To na pewno nie byli Ukraińcy”. Co dziś mieszkańcy Wołynia mówią o ludobójstwie Polaków?

„Zrobili to Sowieci i Strybki”, „To na pewno nie byli miejscowi Ukraińcy”, „Sowieci nakręcali tę nienawiść”, „Polacy też byli okrutni” – tak o ludobójstwie Polaków mówią dzisiejsi mieszkańcy Wołynia.

4 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Wirtualna Polska)
Fot. screenshot: YouTube (Wirtualna Polska)

Na łamach Wirtualnej Polski ukazał się reportaż Jarosława Kocemby z nieistniejącej już wsi Ostrówek na Wołyniu, gdzie Instytut Pamięci Narodowej prowadził ekshumacje ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów. Co o zbrodni dokonanej przez banderowców mówią dziś mieszkańcy tamtych terenów?

- „Ale moja babcia mówiła, że to zrobili Sowieci i Strybki (Polacy, którzy w czasie II wojny światowej wstępowali do NKWD - red.). Przebierali się i zabijali zarówno Ukraińców, jak i Polaków. To na pewno nie byli miejscowi Ukraińcy”

- przekonuje 50-letnia sprzedawczyni w lokalnym sklepie.

Kobieta zapewnia, że w jej wsi „Ukraińcy na Polaków nie napadali”.

- „Wszyscy żyli w zgodzie. Zresztą, co drugi tutaj mówił po polsku. Jak więc mogłoby dochodzić do tego, co podobno miało mieć miejsce gdzie indziej na Wołyniu? Tam może coś się złego działo, ale to Sowieci nakręcali tę nienawiść, chodzili od domu do domu i poróżniali ludzi. Rozpętali wojnę, ale ginęli zwykli ludzie: Polacy i Ukraińcy”

- opowiada.

Podkreśla, że „nie ma już sensu do tego wracać”.

Inny mieszkaniec twierdzi, że „nikt tak naprawdę nie wie”, kto mordował.

- „Jedni mówią, że Sowieci, inni - że Niemcy. Ale musicie o jednym pamiętać: my tu Polaków lubimy. Tyle lat przecież przed wojną razem żyliśmy”

- zapewnia.

Dziennikarz spotkał się Ołeksandrą Wasiejko, znaną we wsi Sokół jako Babcia Szura. Rodzice 80-letniej dziś kobiety ukrywali Polaków przed banderowcami, a ona sama przez lata troszczyła się o groby pomordowanych na Wołyniu Polaków.

- „Tata mi mówił, co się u nas działo. Polacy i Ukraińcy żyli razem, przyjaźnili się, a później przyszła wojna i Polaków zaczęli wyłapywać i zabijać. Tata sąsiadów uratował, ukrył ich w chlewie”

- wspomina.

- „Kto zabijał? Ukraińcy?”

- pyta red. Kocemba.

Po długiej ciszy kobieta odpowiada, że „jacyś uzbrojeni ludzie”. Podkreśla, że „musimy sobie wybaczyć”.

- „Pan Jezus powiedział: przebacz bliźniemu swojemu, a i tobie będzie przebaczone”

- przypomina.

„Bandera jest symbolem ukraińskiej idei narodowej”

Tak wygląda świadomość mieszkańców ukraińskich wsi. Jak natomiast jest w miastach? Reporter odwiedził 11-tysięczny Luboml.

- „Monumentalny pomnik wysławiający >>bohaterów UPA<<. Na pobliskim cmentarzu powiewają czerwono-czarne banderowskie flagi. Są także w jednym ze sklepów, a także przed wejściem do lombardu. W okolicznych miejscowościach jest ich mnóstwo”

- relacjonuje.

O kult Bandery dziennikarz pyta spotkanego w parku 25-letniego studenta.

- „Bandera jest symbolem ukraińskiej idei narodowej. Gdyby nie on, dzisiejszej Ukrainy w ogóle by nie było. Dlatego nie możemy powiedzieć, że był zbrodniarzem i go potępić. Oczywiście otaczali go różni ludzie, pewnie ktoś z jego podwładnych popełnił jakieś zbrodnie, ale to były trudne czasy. Bandera jednak był w tym czasie w obozie koncentracyjnym. Rosjanom też nie podobało się, że niszczymy pomniki Lenina i zmieniamy nazwy ulic, ale to są wewnętrzne sprawy Ukrainy i inne państwa nie będą nam mówić, jak mamy nazywać nasze jednostki, pomniki czy ulice”

- mówi młody mężczyzna.

Nie mówi o ludobójstwie czy zbrodni wołyńskiej, a o „tragedii wołyńskiej” i przekonuje, że „Polacy i Ukraińcy się nawzajem zabijali”, a „Polacy też byli okrutni”. 

- „Polaków zabito dużo więcej? No nie wiem, nasi historycy przedstawiają inne liczby niż wasi”

- zaznacza.

Jarosław Kocemba udał się też do 70-tysięcznego miasta Kowel, leżącego 60 km od Ostrówek. W Narodowym Muzeum Historii Ukrainy nie znajduje żadnej wzmianki o ludobójstwie galicyjsko-wołyńskim. 

- „Wie pan, to jest muzeum historii regionu, a u nas żadnych konfliktów z Polakami nie było”

- przekonuje go 40-latka, która zbiera fundusze na rzecz muzeum.

- „Być może gdzieś indziej się zdarzały, ale na pewno nie w samym Kowlu i w jego okolicy”

- dodaje.

We wsi Starowojtowe, 8 km od Ostrówek reporter spotyka 30-latka pochodzącego z Charkowa. 

- „Oczywiście, że to Ukraińcy mordowali. To bardzo bolesna część naszej historii. Zasadniczo jednak to Związek Radziecki i faszystowskie Niemcy nastawiły nas przeciwko wam. Chcieli skłócić nasze narody, żebyśmy się nawzajem wytępili”

- wyjaśnia mężczyzna.

Przekonuje przy tym, że „to nie na miejscu”, iż Polacy wracają do tych wydarzeń w czasie wojny na Ukrainie.

Ks. Tomasz Trzaska: Prawda zwycięży 

O świadomość Ukraińców dziennikarz zapytał m.in. ks. Tomasza Trzaskę z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, który brał udział w ekshumacjach w Ostrówkach i w Woli Ostrowieckiej.

- „Tym którzy próbują zakłamywać fakty o zbrodni wołyńskiej, prawda już teraz zaczyna przeciekać przez palce”

- ocenia duchowny.

- „Jeszcze przez jakiś czas będą starali się ją powstrzymywać, ale w końcu stanie się to niemożliwe. Wierzymy, że przeprowadzimy kolejne ekshumacje, wydobędziemy szczątki kolejnych ofiar, udowodnimy, w jak bestialski sposób była popełniana ta zbrodnia. Wtedy ta narracja będzie pękać”

- dodaje.

 

Jarosław Kocemba: „>>To nie nasi mordowali>>. Ukraińcy nad dołami śmierci o ekshumacjach”

Źródło: Wirtualna Polska, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej