Skandal

Burza w środowisku naukowym po dymisji Mróz-Gorgoń. „Uderza w tysiące naukowców”, „obs**ła mój tytuł”

Zdaniem Piotra Kusznieruka – rektora Warszawskiej Akademii Medycznej Nauk Stosowanych – raport podpisany przez Barbarę Mróz-Gorgoń wskazuje na systemowy problem w polskiej nauce oraz uderza w tysiące uczciwych badaczy i akademików. Z kolei socjolog prof. Radosław Zenderowski stwierdził, że Mróz-Gorgoń „obsr**a” jego tytuł naukowy.

2 min czytania
Barbara Mróz-Gorgoń
Barbara Mróz-Gorgoń · fot. Fot. screenshot: YouTube (TVP Info)

Mróz-Gorgoń, po niecałym miesiącu piastowania funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski, podała się do dymisji. Jako powód dymisji wskazała „niewyobrażalną skalę hejtu”, która uniemożliwia jest dalsze pełnienie wymienionej funkcji. 

Do jej wpisu informującego o dymisji odniósł się Kusznieruk. „Jeżeli powodem rezygnacji z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski ma być „niewyobrażalna skala hejtu”, to mamy do czynienia z dość wygodnym odwróceniem ról. Bo problemem nie była krytyka. Problemem był raport, który tę krytykę wywołał” – napisał na platformie X. 

Kusznieruk podkreślił, że raport był „pełen językowych i merytorycznych kuriozów, anglicyzmów, korporacyjnej nowomowy i fragmentów sprawiających wrażenie nieprzetworzonego materiału wygenerowanego przy pomocy AI”. 

W jego ocenie uwagę należy zwrócić tutaj jednak w pierwszej kolejności na to, co na jego temat powiedziała sama Mróz-Gorgoń. 

„Prof. Mróz-Gorgoń publicznie mówiła, że korzystanie z AI przy tworzeniu raportów jest w środowisku akademickim czymś powszechnym. Jeśli rzeczywiście tak jest, to polska nauka ma problem systemowy. Jeśli nie — tym bardziej takie słowa wymagają wyjaśnienia” – pisze Kusznieruk. 

Podkreślił, że nauka wymaga zwiększenia publicznych nakładów. Nie jest to jednak proste do zaakceptowania przez opinię publiczną, jeśli pojawiać się będą informacje o takich wydatkowaniu publicznych środków, jak w przypadku raportu podpisanego przez Mróz-Gorgoń. 

„To nie „hejt” jest tu najważniejszym problemem. Najważniejsze są standardy” – czytamy. 

„Kto odebrał ten raport? Kto zweryfikował jego jakość? Kto zaakceptował wydanie publicznych pieniędzy? Jak wyglądała procedura wyboru wykonawców? I wreszcie: czy ktokolwiek odpowiedzialny za projekt przeczytał dokument przed jego publiczną prezentacją? Dymisja jednej osoby nie może zastąpić odpowiedzi na te pytania. Bo ta historia zaszkodziła nie tylko projektowi budowania marki Polski. Uderzyła również w wiarygodność polskiej nauki — szczególnie tych tysięcy naukowców, którzy wykonują swoją pracę rzetelnie i za nieporównywalnie mniejsze pieniądze” – czytamy dalej. 

Marki państwa nie buduje się korponową, „work in progress” i slajdami. A zaufania do nauki nie odbudowuje się opowieścią, że każda krytyka jakości to hejt” – podsumowuje Kusznieruk. 

Znacznie ostrzejszych słów użył socjolog i politolog prof. Radosław Zenderowski. 

Ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar. Pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł” – napisał Zenderowski. 

Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury” – dodał. 

Źródło: fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej