Uwaga

Rosyjski zwiadowca pod polskim wybrzeżem. Myśliwce przechwyciły Iła-20 nad Bałtykiem

Polskie myśliwce przechwyciły nad Morzem Bałtyckim rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Maszyna leciała bez zgłoszonego planu lotu i z wyłączonym transponderem, dlatego para dyżurna została poderwana w celu jej identyfikacji oraz eskortowania. Rosyjski samolot nie wkroczył jednak w polską przestrzeń powietrzną.

2 min czytania
Fot. Kaszynzki, Lockheed Martin
Fot. Kaszynzki, Lockheed Martin · fot. via Wikipedia CC BY 2.0

Do zdarzenia doszło 3 sierpnia przed południem. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że Ił-20 został przechwycony około 60 km na północny zachód od Łeby. Informacja podana w części mediów, według której maszyna znalazła się 56 km od Koszalina, nie odpowiada oficjalnemu komunikatowi szefa MON.

– Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby nad Bałtykiem, para dyżurna naszych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej – przekazał Kosiniak-Kamysz.

Minister zaznaczył, że rosyjska maszyna poruszała się w przestrzeni międzynarodowej, ale nie miała planu lotu, a jej urządzenie identyfikacyjne było wyłączone.

– Samolot wykonywał lot w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez planu lotu i z wyłączonym transponderem – dodał szef MON.

Rosjanie badają reakcję polskiej obrony

Ił-20M jest maszyną przeznaczoną do prowadzenia rozpoznania elektronicznego. Może zbierać informacje dotyczące pracy radarów, systemów łączności oraz obrony powietrznej. Lot w pobliżu polskiego wybrzeża pozwala Rosjanom obserwować sposób działania naziemnych stacji radiolokacyjnych oraz czas reakcji lotnictwa dyżurnego.

Kosiniak-Kamysz ocenił, że tego typu operacje służą sprawdzaniu gotowości Polski i pozostałych państw NATO. Rosyjskie samoloty wojskowe regularnie latają nad Bałtykiem bez aktywnego transpondera, zgłoszonego planu lotu i utrzymywania łączności z cywilną kontrolą ruchu powietrznego. NATO podkreśla, że takie zachowanie utrudnia identyfikację maszyn i zwiększa ryzyko niebezpiecznych zdarzeń w powietrzu.

– Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej stale monitorują bezpieczeństwo w regionie i podejmują działania służące ochronie polskiej granicy – zapewnił minister.

Kolejne przechwycenie w ciągu kilku dni

Nie był to pierwszy podobny incydent w ostatnim czasie. 31 lipca polskie F-16 przechwyciły rosyjskiego Iła-20 około 40 km na północ od Kołobrzegu. Samolot również poruszał się w przestrzeni międzynarodowej bez planu lotu i z wyłączonym transponderem.

Wcześniej, 14 lipca, rosyjska maszyna tego samego typu została zidentyfikowana około 30 km od Ustki. Po pojawieniu się polskich myśliwców samolot zmienił kierunek i oddalił się w stronę Rosji. Kosiniak-Kamysz mówił wówczas o próbie zbliżenia się do polskiej granicy morskiej w celu rozpoznania systemów obrony powietrznej.

Seria podobnych lotów pokazuje, że Rosja utrzymuje wysoką aktywność rozpoznawczą nad Bałtykiem. Choć najnowszy incydent nie był formalnym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej, wymagał natychmiastowej reakcji wojska. Każde takie zbliżenie pozwala bowiem stronie rosyjskiej sprawdzać procedury NATO, a Polsce – demonstrować, że podejrzane maszyny są wykrywane i przechwytywane.

Źródło: mp/MON, Polsat News, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej