Rosja

Rosja straszy Europę. Wojskowy pokazuje jej prawdziwą słabość

Czy Rosja rzeczywiście jest dziś gotowa do kolejnej wielkiej wojny z NATO? Emerytowany oficer wojsk powietrznodesantowych, publikujący pod pseudonimem Tȟašúŋke Witkó, pisze na łamach Tysol.pl, że za agresywną retoryką Kremla kryją się poważne problemy militarne i gospodarcze. Szczególną uwagę zwraca na coraz większe kłopoty rosyjskiego sektora paliwowego oraz znaczenie zdecydowanego odstraszania na wschodniej flance NATO.

3 min czytania
Włodomir Putin, waląca się Rosja
Włodomir Putin, waląca się Rosja · fot. Screenshot - YouTube (Alpaka Innovations), Twitter

W opublikowanej na portalu Tysol.pl analizie „Prawdziwe oblicze dzisiejszej Rosji” Tȟašúŋke Witkó wraca do sierpniowych obaw dotyczących możliwej rosyjskiej agresji przeciwko Łotwie. Autor ocenia, że medialnej atmosferze zagrożenia nie towarzyszyły wówczas sygnały, których należałoby oczekiwać przed przygotowaniem dużej operacji lądowej. Wskazuje między innymi na brak widocznej koncentracji ciężkiego sprzętu, rozbudowy zaplecza logistycznego oraz rosyjskiej kampanii propagandowej dotyczącej rzekomego prześladowania rosyjskojęzycznych mieszkańców Łotwy.

– Wszystko, co zamieściłem powyżej, przed wojną być powinno, a tego całościowo i cząstkowo zabrakło – podkreśla autor.

Nie oznacza to oczywiście, że rosyjskie zagrożenie można lekceważyć. NATO samo wskazuje, że Moskwa w ostatnich latach nasiliła działania wymierzone w państwa Sojuszu, w tym naruszenia przestrzeni powietrznej, cyberataki i akty sabotażu. W odpowiedzi Sojusz zwiększył obecność wojskową na wschodniej flance, rozbudował siły wysokiej gotowości i uruchomił m.in. inicjatywę Eastern Sentry.

Tȟašúŋke Witkó zwraca jednak uwagę na drugi obraz Rosji – zdecydowanie mniej imponujący niż ten prezentowany przez kremlowską propagandę. Chodzi przede wszystkim o narastające problemy rosyjskiego sektora paliwowego.

Autor pisze o kolejkach po paliwo, trudnościach rosyjskich rafinerii oraz skutkach systematycznych ukraińskich uderzeń w infrastrukturę naftową.

– Wiecie Państwo, że w samym 2026 roku Ukraińcy dokonali ponad 70 uderzeń w rosyjskie rafinerie? – pyta.

Skala problemu rzeczywiście jest poważna. Według Reutersa we wrześniu ograniczenia produkcji dotknęły połowę największych rosyjskich rafinerii produkujących olej napędowy. Moskwa została zmuszona do ograniczania eksportu paliw, próbując ustabilizować sytuację na rynku wewnętrznym. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazywała przy tym, że w pierwszych ośmiu miesiącach roku rosyjskie rafinerie były atakowane dronami średnio raz na trzy dni.

Zdaniem autora ma to bezpośrednie znaczenie również dla rosyjskiego potencjału wojskowego. Paliwo, obok amunicji i żywności, należy bowiem do podstawowych elementów warunkujących możliwość prowadzenia dużych operacji.

– Na jakim poziomie zdolności operacyjnych są dzisiaj rosyjskie siły zbrojne? – pyta dalej Tȟašúŋke Witkó.

Najważniejsza część jego analizy dotyczy jednak odstraszania. Autor uważa, że możliwość dalszej rosyjskiej ekspansji zależy nie tylko od potencjału samej Moskwy, ale również od tego, jak jednoznaczny sygnał wyśle NATO. Według niego znaczące zwiększenie obecności lotnictwa Sojuszu nad państwami bałtyckimi oraz wzmocnienie wojsk lądowych i zaplecza logistycznego w Polsce i Niemczech radykalnie podniosłoby dla Kremla koszt ewentualnej agresji.

– Dziś Rosja grozi wolnemu światu wyłącznie dlatego, że wolny świat nie grozi Rosji – ocenia autor.

Ta teza doskonale wpisuje się w logikę odstraszania przyjętą przez NATO. Sojusz podkreśla, że jego zwiększona obecność na wschodzie ma pokazywać zdolność do natychmiastowej obrony każdego państwa członkowskiego. W 2026 roku dodatkowo wzmocniono północno-wschodnią flankę, tworząc kolejną wielonarodową grupę bojową w Finlandii.

Analiza Tȟašúŋke Witkó jest więc przede wszystkim ostrzeżeniem przed dwiema skrajnościami: lekceważeniem Kremla oraz uleganiem każdej kolejnej fali wojennej paniki. Rosja nadal dysponuje ogromnym potencjałem militarnym i pozostaje państwem prowadzącym wojnę przeciwko Ukrainie, ale równocześnie ponosi coraz większe koszty konfliktu i mierzy się z realnymi problemami w swojej infrastrukturze energetycznej.

Jak podsumowuje autor:

– Słuchajmy własnej logiki, a nie poszukiwaczy medialnej sławy.

Źródło: mp/Tysol.pl, Reuters, NATO, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej