Polityka

Moody’s tnie rating Polski. Internauci bezlitośni dla rządu

Agencja Moody’s obniżyła rating Polski z A2 do A3, wskazując na wysokie deficyty, rosnący dług i coraz większe koszty jego obsługi. To kolejny poważny sygnał ostrzegawczy dla polityki fiskalnej prowadzonej przez rząd Donalda Tuska. Tym bardziej że problem pojawia się w czasie wciąż solidnego wzrostu gospodarczego. Minister Andrzej Domański uspokaja, że fundamenty gospodarki pozostają mocne, ale liczby pokazują coraz większą presję na finanse państwa.

3 min czytania
Donald Tusk, Andrzej Domański
Donald Tusk, Andrzej Domański · fot. Screenshot - YouTube - KPRM

Decyzja Moody’s zapadła 18 września. Agencja jednocześnie zmieniła perspektywę ratingu z negatywnej na stabilną, co jest istotnym elementem jej oceny. Nie zmienia to jednak faktu, że sama nota kredytowa Polski została obniżona, a Moody’s jako jeden z głównych powodów wskazała „trwałe pogorszenie się siły fiskalnej Polski”. Według agencji deficyt sektora finansów publicznych może utrzymywać się w okolicach 7 proc. PKB zarówno w 2026, jak i 2027 roku.

Dług rośnie, a minister uprawia politykę “gotowania żaby”

Dane Ministerstwa Finansów pokazują skalę problemu. Po ośmiu miesiącach 2026 roku budżet państwa zanotował już ponad 151 mld zł deficytu. Dochody wyniosły 387,2 mld zł, podczas gdy wydatki przekroczyły 538,2 mld zł.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają prognozy dotyczące długu liczonego według unijnej metodologii. Sam rząd zakładał wzrost jego relacji do PKB z 59,8 proc. na koniec 2025 roku do 66,2 proc. w 2026 roku. Komisja Europejska prognozowała natomiast, że w 2027 roku wskaźnik może dojść do 68,3 proc. PKB.

Tymczasem minister finansów i gospodarki Andrzej Domański próbuje tonować nastroje.

Traktujemy tę decyzję poważnie, ale spokojnie. Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne – przekonywał po decyzji Moody’s.

Zapowiedział też:

Będziemy konsekwentnie wzmacniać finanse publiczne, ale potrzebna jest do tego współpraca wszystkich instytucji państwa, w tym Prezydenta.

Wypowiedź ministra natychmiast wywołała pytania, dlaczego odpowiedzialność za sytuację finansów publicznych miałaby być rozkładana również na Pałac Prezydencki. Lider Konfederacji Krzysztof Bosak zwrócił uwagę na rosnące wydatki, deficyt i dług.

Co to znaczy „będziemy konsekwentnie wzmacniać finanse publiczne” w ustach ministra finansów rządu, który konsekwentnie prowadzi finanse publiczne w kierunku zwiększania wydatków, deficytu, długu, debudżetyzacji i przekroczenia progów konstytucyjnych? – pytał.

Analityk rynkowy Daniel Kostecki zastanawiał się z kolei, czy za zapowiedzią „wzmacniania finansów” nie kryje się przygotowanie gruntu pod kolejne podwyżki podatków.

Skala deficytu jest szczególnie istotna dlatego, że Polska nie znajduje się obecnie w recesji. Komisja Europejska przewiduje na 2026 rok wzrost PKB o 3,5 proc. Mimo tego deficyt sektora finansów publicznych ma według jej prognozy wynieść około 6,5 proc. PKB. Oznacza to, że nawet przy stosunkowo dobrej koniunkturze państwo wydaje znacznie więcej, niż zbiera w dochodach.

Polityczne awantury nie zasypią dziury w finansach

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera zarzut kierowany wobec ekipy Donalda Tuska, że debata publiczna zbyt często przenoszona jest z problemów gospodarczych na kolejne polityczne konflikty, rozliczenia i działania wizerunkowe. Jeden z najostrzejszych komentarzy przedstawił prezydencki minister Marcin Przydacz.

Za złe prowadzenie spraw fiskalnych i gospodarczych cenę poniesiemy wszyscy jako Polacy. Zbyt dużo sztuczek PR i ośmiu gwiazdek, a zbyt mało realnej pracy po stronie rządu – napisał.

Podobny zarzut pojawia się w dyskusji o kolejnych medialnych aferach i politycznych sporach. Krytycy rządu koalicji 13 grudnia wskazują, że mogą one spychać na dalszy plan pytania o deficyt, tempo zadłużania państwa i koszty obsługi długu. Tego rodzaju komunikacyjna ofensywa nie zmienia jednak danych, na które patrzą agencje ratingowe i inwestorzy.

Moody’s wskazuje przecież nie na bieżące partyjne spory, ale na utrzymujące się wysokie deficyty, rosnące zadłużenie oraz zwiększające się koszty odsetkowe. Agencja zwraca przy tym uwagę także na realne obciążenia budżetu – w tym rekordowe wydatki obronne, ochronę zdrowia, inwestycje publiczne i wydatki społeczne.

Trudno przy tym wszystkim ignorować fakt, że zadłużenie zwiększa się szybko właśnie w okresie wzrostu gospodarczego, a Moody’s uznała pogorszenie sytuacji fiskalnej za na tyle trwałe, by po wielu latach obniżyć Polsce ocenę.

I właśnie te liczby – a nie kolejna medialna awantura – będą ostatecznie decydowały o kosztach finansowania państwa.

 

Źródło: mp/PAP, Rzeczpospolita, Onet, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej