Bezpośrednim powodem krytyki była wypowiedź Czarnka, który w TV Republika wezwał do wywarcia presji na Unię Europejską, aby czasowo zaprzestała finansowania ukraińskich zbrojeń i odbudowy kraju. Warunkiem wznowienia wsparcia miała być zmiana polityki Kijowa wobec Polski, w tym odejście od gloryfikowania banderyzmu.
Rokita: Czarnek rozpętał demony, które Kaczyński musi ujarzmić
Jarosław Kaczyński odciął się od postulatu wstrzymania pomocy militarnej. Prezes PiS oświadczył, że wsparcie dla Ukrainy, również realizowane przez Unię Europejską, jest „bezwzględnie potrzebne” z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa i racji stanu. Zapowiedział także wyjaśnienie wypowiedzi Czarnka przez kierownictwo ugrupowania.
Rokita uznał tę sytuację za bezprecedensową. Zwrócił uwagę, że lider PiS najpierw wskazał Czarnka jako kandydata na szefa rządu, a kilka miesięcy później publicznie zasugerował, iż stanowisko jego nominata może godzić w fundamentalne interesy państwa.
Zdaniem publicysty i byłego polityka poglądy Czarnka „radykalnie zaprzeczają” zarówno ideowemu dziedzictwu PiS, jak i tradycji polskiej myśli politycznej. Rokita przypomniał, że wspieranie niezależności Ukrainy, Białorusi i państw bałtyckich od Moskwy było przez dziesięciolecia uznawane za jeden z podstawowych warunków bezpieczeństwa Polski.
„Czarnek rozpętał demony, które Kaczyński – ratując własną partię – musi teraz okiełznać i ujarzmić” – napisał Rokita. Według niego wykorzystywanie słusznego sprzeciwu Polaków wobec kultu UPA do postulowania wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy może w praktyce służyć interesom Kremla.
„Sieci” odmówiły publikacji. Redaktor naczelny odpowiada
Rokita poszedł jeszcze dalej, ostrzegając, że PiS może zostać przekształcone z partii atlantyckiej i konserwatywnej w „organizację dywersyjną”, rozpowszechniającą cele polityczne antyzachodniego sojuszu Rosji, Chin, Iranu i Korei Północnej. Podkreślił przy tym, że problemem nie jest samo krytykowanie Ukrainy ani domaganie się rozliczenia zbrodni wołyńskiej, lecz proponowanie działań, które mogłyby osłabić zdolność Kijowa do obrony przed Rosją.
Redaktor naczelny „Sieci” Jacek Karnowski wyjaśnił, że odmówił publikacji z powodu „zasadniczej niezgody” z główną tezą artykułu. Ocenił, że zarzut wspierania przez Czarnka celów Moskwy i globalnej „osi zła” jest pozbawiony oparcia w faktach i drastycznie wykracza poza linię programową tygodnika. Rokita odpowiedział zakończeniem współpracy i przekazaniem tekstu innej redakcji.
Sam Czarnek zaprzecza, by jego stanowisko było prorosyjskie. Zapewnia, że zwycięstwo Ukrainy nad Rosją pozostaje polską racją stanu, a czasowe wstrzymanie wsparcia miałoby być wyłącznie narzędziem nacisku na Kijów. Oświadczył też, że swoje kontrowersyjne słowa powtórzyłby „bez najmniejszego zahamowania”.
Kierownictwo PiS formalnie zamknęło później sprawę. Rzecznik partii Rafał Bochenek przekonywał, że między Kaczyńskim i Czarnkiem „nie było żadnego sporu”, a były minister edukacji nadal pozostaje kandydatem ugrupowania na premiera. Publikacja Rokity pokazała jednak, że różnice dotyczą nie tylko języka debaty, lecz także strategicznego pytania o granice nacisku na Ukrainę podczas trwającej wojny z Rosją.
Pełny tekst można przeczytać TUTAJ.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.