Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że dotychczasowy minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek przejdzie do innych obowiązków.
- „Jak wiecie, był moją prawą ręką. Dzisiaj nadal tak jest”
- zaznaczył przewodniczący KO.
Wczoraj Donald Tusk ostatecznie potwierdził, jakie mają to być obowiązki. „Prawa ręka” premiera ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Donald Tusk oświadczył, że „bierze na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się rozczarowani”.
- „Przecież byłych ministrów miało nie być [w TK]. Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem co do niej przekonany. To, co jednak najważniejsze, to praca ludzi maksymalnie kompetentnych”
- stwierdził.
Głos z Pałacu Prezydenckiego
Do sprawy odniósł się na antenie Polsat News szef Kancelarii Prezydenta, który przypomniał, że jako minister koordynujący pracę rządu, Maciej Berek de facto zastępował premiera.
- „Jeżeli dzisiaj miałby trafić do Trybunału Konstytucyjnego, to to jest złe rozwiązanie”
- podkreślił minister Zbigniew Bogucki.
Zaznaczył, że na dziś nie można mieć pewności co do tego, czy Sejm przyjmie tę kandydaturę.
- „Jeżeli będzie temat, jeżeli Sejm przegłosuje pana ministra Berka, to będzie decyzja po stronie pana prezydenta. Dzisiaj tak naprawdę nie wiemy w ogóle, czy ta kandydatura jest. Nie wiemy, czy ta kandydatura przejdzie”
- powiedział.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.