Już w maju dziennikarz Polsat News Piotr Witwicki dzielił się ustaleniami, wedle których po wyborach Magdalena Sobkowiak-Czarnecka może stanąć na czele rządu. Choć wywodzi się ona z Polskiego Stronnictwa Ludowego, to praca w Kancelarii Premiera miała przynieść jej uznanie w Koalicji Obywatelskiej. Najpierw stała się twarzą kredytu SAFE, a następnie została wiceministrem obrony narodowej. Jak zauważa Telewizja wPolsce24, w ostatnim czasie trwa akcja wzmacniania jej rozpoznawalności. Wiceminister regularnie występuje na uroczystościach u boku Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Czemu służy ta kampania?
- „Według tych doniesień celem ma być zbudowanie wizerunku polityk jako nowoczesnej, zdecydowanej i kompetentnej liderki, gotowej w przyszłości przejąć odpowiedzialność za obóz rządzący”
- podaje portal wPolityce.pl.
Wedle ustaleń dziennikarzy wPolsce24, w obozie władzy rozważany jest scenariusz, w którym Sobkowiak-Czarnecka zostałaby premierem jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Do spekulacji tych na antenie wPolsce24 odniosła się sama zainteresowana.
- „Faktycznie widzę nasilenie ze strony opozycji w opowiadaniu takich historii i mówieniu o sensacyjnych doniesieniach z Alei Ujazdowskich. Ja takich doniesień nie znam, nigdy nie było takiej rozmowy”
- stwierdziła.
Red. Marcin Wikło zauważył, że wiceminister jest coraz częściej porównywana do Ewy Kopacz, która zastąpiła Donalda Tuska na urzędzie premiera, kiedy ten zrezygnował z krajowej polityki na rzecz stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej.
- „A dlaczego do Ewy Kopacz?”
- pytała zaskoczona Sobkowiak-Czarnecka.
- „Najlepiej, jakbyśmy doszli do takiego momentu w tym kraju, żebyśmy nie robili sensacji z tego, że kobieta jest w polityce, i nie szukali na siłę porównania”
- dodała.
Jak przekonywała, „mężczyzn się nigdy tak nie porównuje, że jakiś mężczyzna awansował”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.