Kurowska od kilku dni przebywa w budynku AWS, protestując przeciwko zmianie władz uczelni. Ministerstwo Sprawiedliwości stoi na stanowisku, że decyzja o odwołaniu Michała Sopińskiego jest ostateczna i skuteczna, a obowiązki rektora-komendanta powierzono Sławomirowi Cudakowi. Sopiński i wspierający go politycy PiS kwestionują natomiast sposób przeprowadzenia tej procedury.
„Zdobył twierdzę”. Kurowska drwi z Cudaka
Największe emocje wywołał sposób, w jaki Cudak miał dostać się do gabinetu. Kurowska napisała na X:
– „S. Cudak włamał się do Gabinetu Rektora! Siedzi w sekretariacie. Prawdopodobnie wybili przejście w ścianie!”.
Na nagraniu posłanka relacjonowała moment, w którym zauważyła Cudaka po drugiej stronie drzwi.
– „W pewnym momencie błysło mi światło, odwracam się i nagle widzę, że z drugiej strony drzwi, w gabinecie, jest pan Sławomir Cudak” – mówiła.
Potem przeszła do otwartej kpiny.
– „Popatrzcie państwo na tego człowieka, jaki on jest szczęśliwy, ponieważ zdobył twierdzę. Nie wiem jakim wejściem” – komentowała.
I dodawała:
– „On nawet nie wie, gdzie tu jest rektorat”.
Telewizja Republika podała, że Cudak dostał się do pomieszczenia przez wykonane od drugiej strony przejście w ścianie. Z kolei Onet informował, że wszedł do gabinetu bez naruszenia nietykalności cielesnej Marii Kurowskiej.
Sama posłanka podtrzymuje, że obecność Cudaka w pomieszczeniach rektorskich nie przesądza o legalności jego powołania.
– „Siedzenie w rektoracie nie czyni Pana rektorem! Rektorem jest Michał Sopiński powołany zgodnie z prawem!” – napisała.
Zobacz wpis w X
Cudak przedstawia konflikt całkowicie inaczej. Na nagraniu opublikowanym przez Republikę mówił do Kurowskiej, że „wszyscy się wstydzą zachowania pana Sopińskiego”. Ministerstwo Sprawiedliwości również konsekwentnie utrzymuje, że to właśnie Cudak legalnie pełni obowiązki rektora-komendanta, a odwołanie Sopińskiego zostało skutecznie przeprowadzone.
Obraz całej operacji pozostaje jednak niezwykły nawet jak na standardy ostrego konfliktu politycznego. Wokół budynku stoją funkcjonariusze, parlamentarzyści prowadzą interwencje, prokuratura wszczyna postępowania, a człowiek wskazany przez resort sprawiedliwości na szefa uczelni dostaje się do części rektorskiej w okolicznościach, które posłanka PiS opisuje jako wejście przez dziurę w ścianie.
W tej sytuacji ironia Kurowskiej trafia w sedno sporu: samo zajęcie gabinetu nie rozstrzyga jeszcze, kto ma rację w sporze prawnym o władzę nad Akademią.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.