Z badania „Cyberbezpieczeństwo Polaków 2026”, przeprowadzonego na zlecenie BIK przez Instytut Badawczy Quality Watch, wynika, że 79 proc. Polaków uznaje wyciek danych za powód do obaw o własne finanse. Aż 37 proc. deklaruje zdecydowany niepokój.
Coraz więcej osób ma też bezpośrednie doświadczenia z podobnymi zdarzeniami.
W 2022 roku 24 proc. badanych deklarowało, że osobiście lub poprzez kogoś z najbliższego otoczenia zetknęło się z wyciekiem danych osobowych. Obecnie odsetek ten wynosi już 33 procent.
Sama liczba osób deklarujących, że wyciek dotknął ich bezpośrednio, osiągnęła w 2026 roku 15 procent.
– Wyciek danych osobowych z różnych instytucji, takich jak uczelnie, firmy telekomunikacyjne, instytucje finansowe, sklepy internetowe czy podmioty medyczne niesie za sobą potencjalne zagrożenie – podkreśla Andrzej Karpiński, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Biurze Informacji Kredytowej. Ekspert zaznacza jednocześnie, że sam wyciek nie oznacza automatycznie, iż każda osoba, której dane zostały przejęte, padnie ofiarą oszustwa.
Problem jest inny: właściciel danych często nie wie, czy i kiedy przestępcy zdecydują się je wykorzystać.
Wyciek z MyDr pokazał skalę zagrożenia
Szczególne obawy budzą dane medyczne. W sierpniu Polska zmierzyła się z jednym z największych incydentów tego typu w swojej historii.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych poinformował o wszczęciu kontroli w spółce MyDr, dostawcy systemów wykorzystywanych przez placówki ochrony zdrowia. Według informacji UODO potencjalna skala naruszenia mogła obejmować około 12 tys. podmiotów leczniczych.
Według informacji przekazywanych przez ministra cyfryzacji i relacjonowanych m.in. przez PAP oraz zagraniczne media branżowe, incydent mógł dotyczyć danych niemal 19 mln osób. W ujawnionych zbiorach miały znajdować się nie tylko podstawowe dane identyfikacyjne, ale także numery PESEL, dane kontaktowe oraz informacje o stanie zdrowia i leczeniu. To szczególnie niebezpieczne, ponieważ przestępcy mogą wykorzystać takie informacje nie tylko do prób zaciągnięcia zobowiązań na cudze nazwisko.
Znajomość danych medycznych, numeru telefonu, nazwiska lekarza czy szczegółów dotyczących recept może również znacznie zwiększyć wiarygodność oszustwa telefonicznego lub phishingowego.
Przestępca, który zna szczegóły dotyczące swojej ofiary, może łatwiej podszyć się pod bank, placówkę medyczną, urząd albo inną instytucję.
UODO zaleca osobom, których dane mogły zostać ujawnione, przede wszystkim rozważenie **zastrzeżenia numeru PESEL**. Można zrobić to m.in. za pośrednictwem aplikacji mObywatel lub w urzędzie gminy. Urząd zaleca również szczególną ostrożność wobec podejrzanych SMS-ów, e-maili i telefonów oraz nieprzekazywanie dodatkowych danych osobom, których tożsamości nie można zweryfikować.
Danych nie da się „odzyskać”. Można jednak ograniczyć ryzyko
Największym problemem związanym z wyciekiem jest jego nieodwracalność. Hasło do konta można zmienić. Kartę bankową można zastrzec. Jednak raz ujawnione imię, nazwisko, numer PESEL, adres, telefon czy informacje medyczne mogą pozostawać w obiegu przez wiele lat. Dlatego eksperci od cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę, że działania po wycieku powinny koncentrować się nie na próbie „cofnięcia” zdarzenia, lecz na ograniczaniu możliwości wykorzystania przejętych informacji.
BIK zaleca m.in. zachowanie szczególnej ostrożności wobec niespodziewanych telefonów, SMS-ów i wiadomości e-mail oraz monitorowanie sytuacji związanej z własną tożsamością finansową.
Jednym z najważniejszych zabezpieczeń pozostaje zastrzeżenie numeru PESEL. Mechanizm ten ogranicza możliwość wykorzystania skradzionej tożsamości m.in. przy zaciąganiu niektórych zobowiązań finansowych, zawieraniu określonych umów czy wykonywaniu wybranych czynności bankowych. UODO wskazuje, że zastrzeżenie PESEL realnie zmniejsza prawdopodobieństwo kradzieży lub sfałszowania tożsamości.
BIK zwraca również uwagę na możliwość monitorowania prób wykorzystania danych w sektorze finansowym za pomocą Alertów BIK. Do 31 sierpnia 2026 roku instytucja umożliwia uruchomienie tej usługi bezpłatnie na 90 dni. Po tym czasie usługa wygasa i nie przechodzi automatycznie w wariant płatny.
Warto również regularnie kontrolować swoją historię kredytową i szybko reagować na wszelkie operacje, wnioski lub zobowiązania, których sami nie inicjowaliśmy.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.