Wiadomości

Pesa wchodzi do gry o kolej wielkich prędkości dzięki sojuszowi z Hitachi

Pesa Bydgoszcz chce wejść na rynek pociągów dużych prędkości razem z japońskim gigantem Hitachi Rail. Chodzi nie tylko o udział w przetargu PKP Intercity na składy zdolne do jazdy co najmniej 320 km/h, ale także o transfer technologii, który mógłby wzmocnić polski przemysł kolejowy na lata. Prezes Pesy Krzysztof Zdziarski podkreśla, że dla bydgoskiej firmy kluczowe są m.in. montaż pociągów, 30-letni serwis oraz przejęcie kompetencji w zakresie spawania aluminium.

2 min czytania
Frecciarossa train
Frecciarossa train · fot. via hitachirail.com

– „Umówiliśmy się z Hitachi na kilka zakresów pracy. Poza udziałem w montażu pociągów wysokich prędkości oraz serwisowaniem ich przez 30 lat, ważny jest dla nas transfer technologii, między innymi spawania aluminium” – powiedział Zdziarski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Jak dodał, aluminiowe wagony mogą pozwolić przewoźnikom zmniejszyć zużycie energii nawet o 10 proc.

Porozumienie Pesy i Hitachi Rail zostało podpisane w czerwcu. Według oficjalnego komunikatu Hitachi współpraca obejmuje rozwój i produkcję taboru dużych prędkości, wspólną ofertę pociągów piętrowych oraz transfer zaawansowanych technologii. To ważne, bo Polska dopiero buduje kompetencje w segmencie kolei dużych prędkości, a Pesa – znana dotąd głównie z tramwajów, lokomotyw i pociągów regionalnych – chce wejść na znacznie wyższy poziom technologiczny.

Stawką jest przetarg PKP Intercity na pierwsze polskie pociągi KDP. „Puls Biznesu” informował, że przewoźnik planuje zamówić 20 składów z opcją na kolejnych 35. Pojazdy miałyby jeździć po trasach łączących Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Wrocławiem, związanych z planami Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Według wcześniejszych informacji pierwsze 20 jednostek ETR1000, znanych we Włoszech jako „czerwone strzały”, miałoby powstać w zakładach Hitachi Rail we Włoszech. Dopiero przy ewentualnym uruchomieniu opcji na kolejne 35 składów pojawiłaby się częściowa polonizacja produkcji. To oznacza, że prawdziwą wartością umowy dla Polski może być nie sam start w przetargu, lecz to, co zostanie w kraju: know-how, kompetencje serwisowe, technologia aluminium i możliwość wejścia do europejskiego łańcucha dostaw.

Jak czytamy, konkurencja będzie silna. Na rynku pojawiły się już inne sojusze, m.in. Siemens Mobility i Newag, które także analizują udział w polskim programie taboru dużych prędkości. To pokazuje, że przyszłe zamówienia PKP Intercity i rozwój linii KDP stały się jednym z najważniejszych pól rywalizacji producentów kolejowych w Europie Środkowej.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, Puls Biznesu, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej