Panetta, który kierował CIA w latach 2009–2011, a następnie był sekretarzem obrony USA w administracji Baracka Obamy, zwrócił uwagę, że szczyt NATO w Ankarze powinien wysłać Kremlowi jasny sygnał: Sojusz pozostaje zjednoczony, Ukraina otrzyma potrzebne uzbrojenie, a Putin nie wygra wojny. Oficjalne biogramy przypominają, że Panetta jako szef CIA nadzorował m.in. operację przeciw Osamie bin Ladenowi, a później kierował Pentagonem w latach 2011–2013.
„Nadzieja jest taka, że Stany Zjednoczone i NATO zdołają się zjednoczyć i zaprezentować silne partnerstwo, jakiego potrzebujemy zarówno od USA, jak i od państw Sojuszu” – mówił Panetta. Dodał, że NATO powinno „jasno dać do zrozumienia, iż Putin nie wygra na Ukrainie”. Były szef CIA zastrzegł jednak trzeźwo, że sukcesem szczytu może być już samo uniknięcie szkód: „Wszyscy będziemy mieli szczęście, jeśli szczyt po prostu nie wyrządzi szkód”. TVP World zapowiadało rozmowę Panetty tezą, że „to jest moment”, by wywrzeć presję na Rosję i doprowadzić do negocjacji kończących wojnę.
Najmocniejsza część wypowiedzi dotyczyła samego Putina. Panetta ocenił, że Rosja zapłaciła za wojnę ogromną cenę, a rosyjski przywódca znalazł się w najtrudniejszym położeniu od początku agresji. „Rosja zapłaciła za tę wojnę bardzo wysoką cenę. Wysoką cenę zapłacili Rosjanie – jeśli chodzi o gospodarkę i niedobory energii. Putin wydaje się znacznie słabszy niż kiedykolwiek wcześniej” – stwierdził. I dodał: „To okazja, by wywrzeć na Rosję presję i doprowadzić do wynegocjowania zakończenia wojny. To jest ten moment”.
Reuters informuje, że w Ankarze spotkają się przywódcy 32 państw Sojuszu. Ma ono dotyczyć m.in. wsparcia dla Ukrainy, wydatków obronnych, produkcji zbrojeniowej i większej odpowiedzialności Europy za własne bezpieczeństwo. Według agencji sojusznicy mają potwierdzić pomoc wojskową i szkoleniową dla Ukrainy na 2026 rok, a jednocześnie pokazać duże projekty zakupowe i przemysłowe.
Panetta wyraźnie wskazał również, że Ukraina nie powinna być ograniczana jedynie do obrony biernej. Jego zdaniem Kijów potrzebuje uzbrojenia nie tylko do odpierania rosyjskich ataków, ale także do dalszego prowadzenia uderzeń dronami i pociskami na cele w Rosji. „Ukraina pokazała, że jest dziś w silniejszej pozycji wobec Rosji” – mówił. Podobną ocenę prezentują zachodni przywódcy: „Financial Times” cytował prezydenta Finlandii Alexandra Stubba, według którego NATO popiera ukraińskie działania głębokiego rażenia, bo zwiększają one presję na Moskwę i mogą przybliżać rozmowy pokojowe.
Były sekretarz obrony USA nie ma złudzeń co do natury rosyjskiego przywódcy. „Putin jest tyranem. Putinowi nie można ufać” – powiedział. W jego ocenie, jeśli wojna z Ukrainą nie idzie po myśli Kremla, rosyjski przywódca może szukać innych prowokacyjnych działań, by pokazać, że Rosja nadal jest zdolna do agresywnej gry. „Rosja jest dziś w bardzo słabej pozycji – zarówno militarnie, jak i gospodarczo. To właśnie ten moment, w którym NATO musi bardzo jasno powiedzieć, że Rosja nie wygra” – podkreślił Panetta.
Szczególnie ważny w polskim kontekście był wątek możliwej rosyjskiej prowokacji przeciwko Polsce lub państwom bałtyckim. Reuters informował, że polskie służby przygotowują się na rosyjskie operacje sabotażowe, których celem może być podsycanie napięć między Polakami i Ukraińcami. Z kolei ISW odnotowało doniesienia, że Stany Zjednoczone miały ostrzegać Polskę przed możliwymi kinetycznymi prowokacjami Rosji wobec państw NATO.
Panetta uważa, że Polska jako państwo frontowe NATO musi otrzymać pełne wsparcie Sojuszu. „Polska jest silnym sojusznikiem i krajem o kluczowym znaczeniu dla obrony Europy przed rosyjską agresją” – powiedział. „Powinna otrzymać wszelkie możliwe wsparcie, byśmy jasno pokazali, że nie pozwolimy Putinowi na agresję wobec innych państw w Europie”. Według byłego szefa CIA właśnie taki komunikat powinien zostać wysłany Kremlowi: agresja wobec Ukrainy zakończyła się dla Putina porażką i każda kolejna próba naruszenia suwerenności demokratycznego państwa musi spotkać się z jednością Zachodu.
Panetta odniósł się także do możliwości trwałej obecności wojsk USA w Polsce. Jego zdaniem taka baza byłaby „bardzo wyraźnym sygnałem”, że Stany Zjednoczone traktują poważnie podstawową misję NATO: powstrzymanie Rosji przed rozszerzaniem wpływów na kolejne kraje Europy. To ważne na tle informacji, że szczyt w Ankarze odbywa się w momencie napięć wokół amerykańskiej obecności wojskowej w Europie i nacisku Waszyngtonu na większy udział Europejczyków w obronie kontynentu.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.