Służby poleciły uczestnikom schronienie się w okolicznych budynkach po tym, jak nad stolicą USA pojawiło się zagrożenie burzowe. Zgodnie z amerykańskimi procedurami imprezy plenerowe są ewakuowane, gdy wyładowania atmosferyczne występują w promieniu około trzech mil, czyli 5 km.
Trump nie zamierzał jednak odwoływać wystąpienia. Jeszcze przed przemówieniem zapowiadał: „Nawet jeśli miałbym przemawiać do jednej osoby o czwartej nad ranem, i tak tu będę. Nie ma mowy, żeby cokolwiek nas powstrzymało”.
Na platformie Truth Social prezydent pisał w podobnym tonie. „Burze przynoszą szczęście, bez względu na okazję. Poza tym sprawiają, że wydarzenia są trochę bardziej ekscytujące!” – przekonywał. Dodał też: „Nie obchodzi mnie, czy będzie to druga w nocy, czy za godzinę. Wygląda na to, że burza minie – zawsze mijają. Będę tam bez względu na wszystko”.
W innym wpisie Trump podkreślał symboliczne znaczenie obchodów. „Nasi wspaniali weterani, zwłaszcza najstarsi, z których wielu tam będzie, przeszli przez prawdziwe piekło i ich to nie powstrzymało. Nas też nie powstrzyma. Nie pozwolę, żeby jakiś deszcz pokrzyżował obchody naszej 250. rocznicy. Zaraz opuszczam Biały Dom. Niech Bóg błogosławi Amerykę!” – napisał.
Ostatecznie przemówienie odbyło się z opóźnieniem. Trump rozpoczął je od podziękowań dla tych, którzy wrócili na National Mall po ewakuacji. „Chcę podziękować wszystkim, bo zrobiliście to, co należało. Zobaczyliście błyskawice, a ja powiedziałem: nie ma mowy” – mówił.
Prezydent podkreślał siłę państwa i rocznicowy charakter uroczystości. „Nasz kraj jest dziś silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej” – oświadczył. „To, co najlepsze, jest jeszcze przed nami. To dopiero świt złotej ery Ameryki” – dodał.
Trump zapowiedział też, że Stany Zjednoczone mają wejść na „nowy poziom”. „W tę 250. rocznicę i Dzień Niepodległości deklarujemy, tak jak uczynili to nasi przodkowie dwa i pół wieku temu, że dla naszego kraju, dla naszych dzieci i dla sprawy wolności wyniesiemy Amerykę na nowy poziom” – mówił.
Prezydent USA odniósł się również do uczestników, którzy mimo ewakuacji wrócili na uroczystość. „Szacowano, że zanim wszyscy musieli się rozejść, było tu około 375 tysięcy ludzi, a teraz wciąż jest nas około 150 tysięcy. To najbardziej niezwykła rzecz, jaką ktokolwiek kiedykolwiek widział” – stwierdził. „Wy jesteście wyjątkowymi ludźmi, a nasz kraj jest wyjątkowy” – dodał.
W przemówieniu pojawił się także mocny akcent antykomunistyczny. „Ameryka nigdy nie będzie krajem komunistycznym” – zadeklarował Trump. „Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew całego świata po to, by to zagrożenie znów podniosło łeb tutaj, w Ameryce” – mówił.
Po wystąpieniu odbył się pokaz fajerwerków. Część programu obchodów została wcześniej ograniczona lub opóźniona przez burzę, ale najważniejszy punkt wieczoru – przemówienie prezydenta – doszedł do skutku mimo ewakuacji i gwałtownej pogody.
