W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Konończuk wskazuje na falę nienawiści wobec Polaków, która rozlewa się w ukraińskich mediach społecznościowych.
- „Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich w Ukrainie: zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem - zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać falę wręcz nienawiści wobec Polski”
- wskazał szef OŚW.
Zaznaczył, że nie da się tego wyjaśnić jedynie działalnością rosyjskiej propagandy.
- „Tylko część z tych opinii to rosyjskie trolle. Pamiętajmy zresztą, że np. Facebook i Telegram mają w Ukrainie ogromne znaczenie dla debaty publicznej”
- podkreślił.
W tym kontekście ekspert wyraził przekonanie, że decyzja prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” była elementem świadomie prowadzonej przez niego polityki. Zełenski chciał zmobilizować wokół siebie społeczeństwo i zyskać poparcie w środowiskach nacjonalistycznych i wojskowych. Odsunął przy tym uwagę opinii społecznej od korupcji na szczytach władzy. Refleksji nad polskim stanowiskiem w tej sprawie – jak zauważa Konończuk – zwyczajnie nie ma.
- „Raczej bym mówił o bezkrytycznym gloryfikowaniu UPA”
- stwierdził.
W perspektywie Zełenskiego narażenie na szwank relacji z Polską ma być niewielkim kosztem, na który ten się godzi za cenę utrzymania jedności społeczeństwa. Efektem jest to, że relacje polsko-ukraińskie w kilka tygodni stały się najgorsze od 1991 roku.
- „W kilka tygodni cofnęliśmy się o długie lata. Po 1991 r. tak źle nigdy nie było”
- podkreślił Konończik.
Czy coś może wpłynąć na postawę Ukraińców wobec ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej?
- „Odpowiednia rezolucja Parlamentu Europejskiego mogłaby zrobić na Ukraińcach wrażenie”
- ocenia rozmówca „Rzeczpospolitej”.
