Najostrzej decyzję prezydenta stolicy ocenił Jan Śpiewak. W rozmowie z Niezależna.pl nazwał dymisje „rzuceniem na pożarcie dwóch prezydentek”. Jego zdaniem odpowiedzialność za aferę nie może zatrzymać się na zastępczyniach Trzaskowskiego. „Tutaj powinien polecieć Kierwiński i przede wszystkim powinny zostać rozwiązane struktury Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, tak, jak stało się to po referendum w Krakowie” – powiedział.

Śpiewak podkreślił, że skandal w Szpitalu Południowym nie jest wyłącznie wpadką personalną, ale skutkiem wieloletniego systemu rządzenia stolicą przez jedno środowisko polityczne. „To jest efekt dwudziestoletniego jedynowładztwa jednej partii w Warszawie i odpowiedzialność tutaj spada na Kierwińskiego, który jest szefem warszawskiej Platformy” – ocenił.

Krytycznie wypowiedział się także Dariusz Figura, przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Warszawy. „Za mało i za późno. Wnioski o dymisje tych osób tydzień temu zostały odrzucone właśnie przez radnych Koalicji Obywatelskiej” – przypomniał. Figura wskazał, że polityczna odpowiedzialność powinna sięgać wyżej, bo Rafał Trzaskowski miał wiedzieć o problemach znacznie wcześniej.

Sprawa Szpitala Południowego obejmuje kilka wątków ujawnianych przez media: tzw. salonik VIP, specjalne traktowanie wybranych pacjentów, fikcyjne umowy, wysokie wynagrodzenia, nieprawidłowości w nadzorze, a ostatnio także kontrowersje wokół prosektorium i kontaktów z firmami pogrzebowymi.

Trzaskowski zapewnia, że w miejskiej ochronie zdrowia nie będzie tolerancji dla patologii. „Dla cwaniaków i oszustów ma być zero tolerancji. Trzeba ich tropić i bezwzględnie tępić” – mówił prezydent Warszawy. Donald Tusk ocenił natomiast, że sprawa jest obecnie „kwestią dla prokuratury”.

Dla Śpiewaka takie reakcje są jednak niewystarczające. Jego wypowiedzi pokazują, że afera coraz mocniej uderza nie tylko w ratusz, ale w całe warszawskie zaplecze Koalicji Obywatelskiej. Pytanie nie brzmi już tylko, kto straci stanowisko, ale kto przez lata pozwalał, aby w miejskim szpitalu powstał system przywilejów, układów i braku realnego nadzoru.