Spór wywołał Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, przypominając deklaracje Donalda Tuska dotyczące paliwa po 5,19 zł.
– Jutro na stacjach znowu pęknie kolejna granica: benzyna powyżej 7 zł, diesel powyżej 8 zł. A jeszcze niedawno próbowano wmawiać Polakom, że wszystko zależy od podpisu prezydenta pod ustawą – napisał Szefernaker.
Prezydencki minister zwrócił uwagę, że Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą nadzwyczajnych zysków firm paliwowych 1 października.
– Prezydent ustawę podpisał. I co? Kierowcy znów dostają po kieszeni – stwierdził.
Szefernaker ponownie zapytał też o jedną z najbardziej pamiętnych deklaracji Tuska sprzed objęcia władzy.
– Gdzie jest paliwo po 5,19 zł? To od początku było polityczne oszustwo. I żadne tematy zastępcze tego nie przykryją – napisał.
Rzecznik rządu odpowiedział we wtorek w Polsat News, że pakiet „Ceny Paliwa Niżej” rzeczywiście obniża cenę, choć kierowcy nadal płacą ponad 7 zł za benzynę.
– Ceny paliw są niższe o około 1,20–1,30 zł niż gdyby tego projektu nie było. Trzeba było wcześniej podpisać. Prezydent blokował, dwa miesiące straciliśmy – powiedział Adam Szłapka.
Rząd zmienia argumentację - Szłapka wskazuje Rosję i Bliski Wschód
Pytany bezpośrednio o słowa Szefernakera rzecznik rządu odpowiedział już zdecydowanie ostrzej.
– Warto, żeby pan Szefernaker użył aparatu umysłowego i powiedział, skąd się biorą te wysokie ceny paliw – stwierdził Szłapka.
Następnie wyjaśnił, że przyczyną są obecnie czynniki zewnętrzne.
– Wysokie ceny paliw biorą się stąd, że oprócz wysokich cen ropy naftowej mamy wysokie ceny produktów przetworzonych, bo po prostu nie działają rafinerie i w bardzo wielu miejscach w Rosji, nie działają na Bliskim Wschodzie – mówił rzecznik rządu.
Oficjalne dane Ministerstwa Energii potwierdzają, że 13 października maksymalna cena Pb95 wynosi 7,06 zł, Pb98 – 7,95 zł, a oleju napędowego – 8,02 zł. Resort sam wskazuje na napięcia geopolityczne, ograniczenia podaży i sytuację na Bliskim Wschodzie jako czynniki wpływające na ceny.
Problem dla rządu pozostaje jednak polityczny. Jeszcze przed objęciem władzy Donald Tusk mówił o możliwości paliwa po 5,19 zł. Gdy w lutym 2024 roku został zapytany, kiedy kierowcy zobaczą taką cenę, odpowiedział:
– Rozumiem niecierpliwość, ja też na to czekam.
Ponad dwa lata później kierowcy nadal czekają, a rząd tłumaczy wysokie ceny już nie tylko brakiem podpisu prezydenta pod ustawą, lecz także sytuacją na międzynarodowych rynkach i problemami zagranicznych rafinerii.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.