Polityka

Paranoiczne tłumaczenia rządu nt. cen paliw. Najpierw winny prezydent, teraz rosyjskie rafinerie

Jeszcze niedawno przedstawiciele rządu przekonywali, że pełne uruchomienie mechanizmu obniżającego ceny paliw wymaga podpisu prezydenta. Karol Nawrocki ustawę podpisał, a mimo to od 13 października maksymalna cena benzyny Pb95 wynosi 7,06 zł za litr, zaś oleju napędowego – 8,02 zł. Teraz rzecznik rządu Adam Szłapka wskazuje przede wszystkim na światowe ceny ropy i problemy rafinerii w Rosji oraz na Bliskim Wschodzie.

2 min czytania
Adam Szłapka
Adam Szłapka · fot. Screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)

Spór wywołał Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, przypominając deklaracje Donalda Tuska dotyczące paliwa po 5,19 zł.

– Jutro na stacjach znowu pęknie kolejna granica: benzyna powyżej 7 zł, diesel powyżej 8 zł. A jeszcze niedawno próbowano wmawiać Polakom, że wszystko zależy od podpisu prezydenta pod ustawą – napisał Szefernaker.

Prezydencki minister zwrócił uwagę, że Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą nadzwyczajnych zysków firm paliwowych 1 października.

– Prezydent ustawę podpisał. I co? Kierowcy znów dostają po kieszeni – stwierdził.

Szefernaker ponownie zapytał też o jedną z najbardziej pamiętnych deklaracji Tuska sprzed objęcia władzy.

– Gdzie jest paliwo po 5,19 zł? To od początku było polityczne oszustwo. I żadne tematy zastępcze tego nie przykryją – napisał.

Rzecznik rządu odpowiedział we wtorek w Polsat News, że pakiet „Ceny Paliwa Niżej” rzeczywiście obniża cenę, choć kierowcy nadal płacą ponad 7 zł za benzynę.

– Ceny paliw są niższe o około 1,20–1,30 zł niż gdyby tego projektu nie było. Trzeba było wcześniej podpisać. Prezydent blokował, dwa miesiące straciliśmy – powiedział Adam Szłapka.

Rząd zmienia argumentację - Szłapka wskazuje Rosję i Bliski Wschód

Pytany bezpośrednio o słowa Szefernakera rzecznik rządu odpowiedział już zdecydowanie ostrzej.

– Warto, żeby pan Szefernaker użył aparatu umysłowego i powiedział, skąd się biorą te wysokie ceny paliw – stwierdził Szłapka.

Następnie wyjaśnił, że przyczyną są obecnie czynniki zewnętrzne.

– Wysokie ceny paliw biorą się stąd, że oprócz wysokich cen ropy naftowej mamy wysokie ceny produktów przetworzonych, bo po prostu nie działają rafinerie i w bardzo wielu miejscach w Rosji, nie działają na Bliskim Wschodzie – mówił rzecznik rządu.

Oficjalne dane Ministerstwa Energii potwierdzają, że 13 października maksymalna cena Pb95 wynosi 7,06 zł, Pb98 – 7,95 zł, a oleju napędowego – 8,02 zł. Resort sam wskazuje na napięcia geopolityczne, ograniczenia podaży i sytuację na Bliskim Wschodzie jako czynniki wpływające na ceny.

Problem dla rządu pozostaje jednak polityczny. Jeszcze przed objęciem władzy Donald Tusk mówił o możliwości paliwa po 5,19 zł. Gdy w lutym 2024 roku został zapytany, kiedy kierowcy zobaczą taką cenę, odpowiedział:

– Rozumiem niecierpliwość, ja też na to czekam.

Ponad dwa lata później kierowcy nadal czekają, a rząd tłumaczy wysokie ceny już nie tylko brakiem podpisu prezydenta pod ustawą, lecz także sytuacją na międzynarodowych rynkach i problemami zagranicznych rafinerii.

Źródło: mp/Polsat News, X, TVN24, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej