Według planu przedstawionego przez Komisję Europejską nowe obowiązki miałyby być wprowadzane stopniowo od 2031 roku. Już dziś spalarnie powyżej określonego progu mają obowiązek monitorowania i raportowania emisji, natomiast projekt z lipca 2026 roku przewiduje rozszerzenie na nie pełnego mechanizmu ETS.
Branża ostrzega przed podwyżkami
Krajowa Izba Gospodarki Odpadami, której wyliczenia przytacza Tysol.pl, szacuje, że do 2035 roku koszty uprawnień do emisji mogą podnieść opłaty za przyjmowanie RDF-u i odpadów resztkowych o około 60 proc. Cena ciepła produkowanego w spalarniach mogłaby według tych analiz wzrosnąć o około 52 proc. Są to szacunki branży, a nie prognozy Komisji Europejskiej.
Przeciwko zmianom wystąpił także Związek Województw RP. Samorządowcy ostrzegają, że dodatkowe koszty funkcjonowania instalacji zostaną w praktyce uwzględnione w cenach zagospodarowania odpadów, a następnie przerzucone na gminy i mieszkańców.
– Planowane zmiany oprócz wzrostu cen ciepła będą powodować dalszy wzrost opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi ponoszonych przez mieszkańców – wskazano w stanowisku Związku Województw RP.
Do sprawy odniosła się również Ewa Zajączkowska-Hernik. Europosłanka Konfederacji zwróciła uwagę, że Polacy już dziś zmagają się z wysokimi kosztami energii, paliw i ogrzewania.
– Jak Polacy mają to wszystko wytrzymać?! – pytała na X, krytykując kolejne rozszerzenie systemu ETS.
Zajączkowska-Hernik wskazuje, że unijny system powinien zostać odrzucony, ponieważ kolejne obciążenia ostatecznie ponoszą gospodarstwa domowe. Komisja Europejska przedstawia jednak reformę jako element polityki dekarbonizacji i zachętę do ograniczania emisji oraz inwestowania w czystsze technologie.
Jeśli projekt zostanie przyjęty w obecnym kształcie, spór o spalarnie może stać się kolejną odsłoną dyskusji o tym, kto w praktyce ponosi koszty europejskiej polityki klimatycznej – instalacje, samorządy czy ostatecznie mieszkańcy.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.