Polityka

„Nie dam się zastraszyć” - Święczkowski jasno w sprawie Berka

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski zdecydowanie odrzuca medialne scenariusze, według których miałby zostać odsunięty od kierowania TK, a w razie oporu nawet wyprowadzony z budynku przez policję. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” odniósł się również do przyszłości Macieja Berka, sytuacji finansowej Trybunału oraz sporu o przyszłoroczny budżet instytucji.

2 min czytania
Bogdan Święczkowski, Prezes Trybunału Konstytucyjnego
Bogdan Święczkowski, Prezes Trybunału Konstytucyjnego · fot. Screenshot - YouTube

– „Nie dam się zastraszyć” – oświadczył Święczkowski. Według prezesa TK opisywany przez jednego z rozmówców „Rzeczpospolitej” scenariusz siłowego odsunięcia go od stanowiska jest bezprawny, a publiczne mówienie o takich możliwościach postrzega on jako próbę wywarcia presji na kierownictwo i sędziów Trybunału.

Jeszcze ostrzej Święczkowski odniósł się do możliwości wykorzystania policji przy rozstrzyganiu sporu wewnątrz TK. Ocenił, że oznaczałoby to, iż „puściły już wszystkie hamulce”. Podkreślił przy tym, że nie wyobraża sobie użycia siły wobec konstytucyjnego organu państwa i postawił pytanie o standardy państwa prawa.

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy była jednak sytuacja Macieja Berka. Sejm wybrał byłego ministra na sędziego Trybunału Konstytucyjnego 4 września. Święczkowski zapewnił, że nie zamierza blokować mu wejścia do Trybunału, jeśli zostaną spełnione przewidziane prawem warunki.

– „Nie tylko wydam mu przepustkę” – zadeklarował prezes TK. Wyjaśnił, że Berek powinien wcześniej złożyć ślubowanie wobec prezydenta, następnie stawić się w Trybunale i dopełnić wymaganych formalności, w tym złożyć oświadczenie majątkowe. Obowiązująca ustawa o statusie sędziów TK rzeczywiście stanowi, że osoba wybrana na sędziego składa ślubowanie wobec prezydenta, a stosunek służbowy sędziego nawiązuje się po jego złożeniu. Po ślubowaniu sędzia ma stawić się w Trybunale, a prezes przydziela mu sprawy i zapewnia warunki do wykonywania obowiązków.

Święczkowski wskazuje, że nie może dopuścić do orzekania osoby, która nie przeszła tej procedury. Podjęcie innej decyzji mogłoby oznaczać przekroczenie przez niego uprawnień - stwierdza.

Drugim polem sporu pozostają finanse TK. Prezes przekazał, że Trybunał nadal wypłaca pracownikom wynagrodzenia, choć w ostatnich dwóch latach jego budżet został – jak to określił – znacząco ograniczony. Święczkowski podkreśla, że dalsze pozbawianie Trybunału pieniędzy stanowi „jeszcze jeden element politycznej presji”.

Rząd przedstawia sprawę inaczej. Minister finansów Andrzej Domański informował przy prezentacji projektu budżetu na 2027 rok, że plan dochodów i wydatków TK nie został – zdaniem resortu – skutecznie przekazany Ministerstwu Finansów. Święczkowski utrzymuje natomiast, że projekt przesłał zgodnie z dotychczasową procedurą i wieloletnią praktyką Trybunału.

– „Jeśli tego nie robi, łamie ustawę” – powiedział, odnosząc się do niewłączenia przedstawionego przez niego planu do projektu budżetu państwa.

Prezes TK obarcza częścią odpowiedzialności za problemy z przyjęciem planu finansowego również część nowo wybranych sędziów. Według jego relacji dwoje z nich najpierw nie podpisało listy obecności, a podczas kolejnego posiedzenia opuściło salę, co uniemożliwiło podjęcie uchwały przez Zgromadzenie Ogólne. Ich późniejsze apele o ponowne zwołanie posiedzenia nazwał „medialnym spektaklem”.

Spór wokół TK pozostaje więc wielowątkowy: dotyczy obsady Trybunału, ślubowania nowych sędziów, uprawnień prezesa, finansowania instytucji oraz możliwości wykorzystania policji. Święczkowski daje jednak jasno do zrozumienia, że nie zamierza ustępować pod wpływem politycznej presji, a wobec Macieja Berka deklaruje gotowość do współpracy – pod warunkiem wcześniejszego dopełnienia procedury przewidzianej w ustawie.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej