Kwiatek zaczyna od szerszej refleksji na temat stereotypów dotyczących Polaków.
–Nie dajcie sobie wmówić, że my Polacy jesteśmy narodem nietolerancyjnym, zawistnym, obłudnym, żerującym na krzywdzie bliźnich. Bo fakty, te historyczne jak i najnowsze, temu przeczą, jest wręcz odwrotnie – napisał
Przypomniał przy tym historyczne doświadczenia Polski oraz pomoc udzieloną Ukraińcom po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny.
–Gdy wojna na Ukrainie się „rozkręciła”, to gdzie nasi sąsiedzi znaleźli schronienie? Czy oby nie była to właśnie tolerancyjna Polska? – pytał
Kwiatek zaznaczył też, że sam był na Ukrainie na początku wojny i liczył na to, że tragedia może stać się impulsem do budowy bliższej współpracy między narodami regionu
–Wierzyłem w to i nad tym pracowałem – podkreślił.
Jednocześnie skrytykował część ukraińskiej polityki historycznej, wskazując m.in. na kult Bandery, UPA czy Bohdana Chmielnickiego. Jego zdaniem osłabia to możliwość budowania trwałego porozumienia między Polską, Ukrainą, Litwą i Białorusią
Trzy przykłady i jedno pytanie: „Jak wspólnie żyć?”
Najwięcej miejsca Kwiatek poświęcił własnym doświadczeniom biznesowym.
Pierwszy przypadek dotyczył ukraińskiej firmy wynajmującej powierzchnię magazynową. Jak relacjonował, po wybuchu wojny przedsiębiorstwo prosiło o obniżki opłat i wydłużanie terminów płatności.
–Po roku trwania wojny proszą o obniżki opłat, bo pomagają, bo wojna, potem o przedłużanie terminów płatności. Znamy się, więc „idziemy na rękę” – napisał.
Według Kwiatka firma ostatecznie przestała regulować należności, a zadłużenie urosło do około 30 tys. zł.
–Efekt, zero pieniędzy, zadłużenie, bo spory magazyn, na poziomie 30 tys. zł. Sąd nic nie może i nikt nie pomoże… Czyli oszukano nas – stwierdził
Druga sytuacja dotyczyła kierowcy blokującego wjazd na prywatny teren. Kwiatek opisał, że po zwróceniu uwagi mężczyzna twierdził, iż nie rozumie po polsku.
–Więc kategorycznie żądam, by jednak odblokował przejazd. Wtedy on do mnie, że nie rozumie po polsku i zero reakcji – relacjonował.
Jak przyznał, stracił wtedy cierpliwość i użył wobec niego ostrych słów.
–Efekt, dotarło, odjechał – podsumował.
Trzeci przypadek dotyczył kolejnego najemcy, który – według relacji Kwiatka – zalegał z czynszem przez trzy miesiące, nie oddał kluczy i zerwał kontakt.
–Potrzebują pracy, mają problemy, ale pobierają 800+ no i ma taki samochód, jakiego ja nie dorobię się do końca mych dni. Wiek poborowy, ale jest w Polsce, bo nie chce walczyć, chce żyć i pracować. Jak nie pomagać. Czekałem… W końcu wypowiadam umowę – napisał
Po wypowiedzeniu umowy sytuacja miała się jednak nie poprawić.
–Efekt, kluczy nie zdał, pieniędzy nie spłacił, kontakt zerwany – relacjonuje.
Kwiatek zaznaczył, że sprawa nie sprowadza się wyłącznie do narodowości
–Myślę, że wielu z Was przytoczy podobne przekręty i nie tylko, dla jasności, Ukraińców, ale i innych też i Polaków, mam takie przykłady też – napisał.
Jego główna krytyka dotyczy jednak działania państwa i poczucia bezradności obywatela wobec nieuczciwych kontrahentów.
–Nie dziwcie się więc proszę mojemu zdenerwowaniu i wielu innych, gdy we własnym domu przez obcych jestem okradany, a państwo, którego rolą jest stanie na straży własnych obywateli w pierwszej kolejności, ich stygmatyzuje i poniża– stwierdził.
Na koniec podkreślił, że nie zamierza rezygnować z pomocy potrzebującym, ale chce robić to ostrożniej.
–Tak, nadal będę pomagał ludziom w potrzebie, bez względu na pochodzenie, ale też nie będę ślepym, gdy ktoś nadużywa mego „miękkiego” serca – napisał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.