Polityka

„Myślałem, że chociaż zadzwoni”. Tusk o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz

Natychmiast po dymisji do ataku na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz przystąpił premier Donald Tusk. Nie było tajemnicą, że rządowa współpraca przewodniczących Koalicji Obywatelskiej i Polski 2050 nie układała się najlepiej. Po odejściu minister funduszy szef rządu może wreszcie pozwolić sobie na publiczne złośliwości pod jej adresem.

1 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka)

Przelała się czara goryczy przewodniczącej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Minister funduszy i polityki regionalnej poinformowała wczoraj, że zdecydowała się odejść z rządu Donalda Tuska po tym, jak większość posłów rządzącej koalicji podniosła rękę za ustawą likwidującą dwukadencyjność w samorządach. O dymisję minister dziennikarze zapytali przebywającego w Indiach premiera Donalda Tuska.

– „Myślałem, że zanim odejdzie, to zadzwoni chociaż i powie, że znudziła się jej praca. Nie będę się wyzłośliwiał. Od dłuższego czasu ta współpraca nie była najłatwiejsza. Nie mówię tylko o sobie. Ja nie mam uprzedzeń, staram się wyciągnąć wszystko, co najlepsze z ludzi wtedy, kiedy z nimi współpracuję. Natomiast mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona”

 – wypalił szef rządu.

Wyraził przy tym przekonanie, że decyzja Pełczyńskiej-Nałęcz nie wpłynie na funkcjonowanie rządzącej koalicji.

– „Stało się, ale nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla dalszej pracy koalicji. Nie chcę w żaden sposób deprecjonować znaczenia politycznego Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, ale intuicja mi mówi, że jest to jej indywidualna decyzja”

– powiedział. 

Zdradził też, że rozważa dwóch kandydatów na nowych szefów resortu funduszy. 

– „Tuż po powrocie poznacie nazwisko wybranki”

- zapowiedział.

Źródło: Onet.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej