Uwaga

„Lex szarlatan” czy raczej zamach na medycynę naturalną i dietetykę?

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta, określana potocznie jako „lex szarlatan”, przeszła kolejny etap prac parlamentarnych. Rząd przekonuje, że nowe przepisy pozwolą skuteczniej zwalczać osoby sprzedające niesprawdzone terapie i odciągające chorych od leczenia. Przedstawiciele części środowisk dietetyków, zielarzy i naturopatów ostrzegają jednak, że szerokie kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta mogą zostać wykorzystane także przeciw legalnie działającym specjalistom.

2 min czytania
Zioła, medycyna naturalna
Zioła, medycyna naturalna · fot. via Pixabay.com

Ustawę uchwalił 3 lipca Sejm. Senat przyjął ją następnie z poprawkami o charakterze prawno-legislacyjnym — za całością głosowało 62 senatorów, sześciu było przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu. Odrzucono natomiast – co znamienne - poprawkę zmierzającą do ustawowego zdefiniowania pojęcia „aktualnej wiedzy medycznej”.

Ministerstwo Zdrowia oraz Rzecznik Praw Pacjenta argumentują, że państwo musi reagować na przypadki diagnozowania i leczenia chorób przez osoby bez uprawnień oraz reklamowania metod pozbawionych potwierdzonej skuteczności.

– Państwo ma obowiązek chronić pacjentów wszędzie tam, gdzie zagrożone jest ich zdrowie lub życie. Celowe wprowadzanie w błąd pacjenta, szerzenie dezinformacji czy wykorzystywanie trudnych sytuacji do zarabiania pieniędzy nigdy nie powinno mieć miejsca – podkreślał Rzecznik Praw Pacjenta.

Spór o granicę między ochroną pacjenta a urzędniczą ingerencją

Nowe przepisy mają pozwolić Rzecznikowi Praw Pacjenta (taki komunistyczny komisarz? czy bardziej ktoś w roli inkwizytora?) prowadzić postępowania wobec praktyk uznanych za pseudomedyczne, publikować ostrzeżenia oraz wydawać decyzje nakazujące natychmiastowe wstrzymanie określonej działalności jeszcze przed zakończeniem całego postępowania. Rzecznik będzie mógł również uczestniczyć w procesach cywilnych na prawach zbliżonych do uprawnień prokuratora.

Najwięcej kontrowersji budzi odwołanie do „aktualnej wiedzy medycznej”, której definicji ostatecznie nie wpisano do ustawy. Krytycy obawiają się, że pozostawi to urzędnikom zbyt szerokie pole interpretacji i może utrudnić działalność osobom zajmującym się dietetyką, ziołolecznictwem, masażem czy terapiami komplementarnymi.

Rząd odpowiada, że ustawa nie zakazuje zielarstwa, masażu ani działalności dietetyków. Dietetyk nadal będzie mógł układać jadłospisy i wspierać zmianę nawyków, ale nie powinien przedstawiać diety jako zamiennika chemioterapii czy leczenia psychiatrycznego. Legalne ma pozostać również ziołolecznictwo, o ile preparatom nie będą przypisywane niepotwierdzone właściwości lecznicze.

Jak zaś jest z obietnicami i zapewnieniami tego rządu, to wszyscy doskonale wiedzą. Jak u Orwella.

Podczas konsultacji projektu zgłoszono kilka tysięcy uwag. Swoje zastrzeżenia przedstawiali między innymi zielarze, akupunkturzyści, homeopaci, organizacje pacjentów oraz podmioty działające na rynku suplementów. Przeciwnicy ustawy domagają się przede wszystkim precyzyjnego oddzielenia oszustwa medycznego od bezpiecznych metod uzupełniających tradycyjne leczenie.

Po rozpatrzeniu poprawek Senatu ustawa trafi do prezydenta Karola Nawrockiego, który będzie mógł ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Jerzy Mróz

Źródło: mp/Sejm RP, PAP, media, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej