Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych G20 w Atlancie, odbywającego się 30–31 października, Siergiej Ławrow zakwestionował zasadność obecności polskiej delegacji. Rosyjski minister przekonywał, że zapraszanie dodatkowych uczestników powinno odbywać się w drodze konsensusu.
– Oczywiście jest to złamanie zasad dyplomacji – stwierdził Ławrow, cytowany przez rosyjskie media i agencję Reuters.
Rosyjski dyplomata posunął się również do lekceważącej oceny znaczenia naszego kraju.
– Polska nic nie wnosi do tego spotkania – oznajmił.
Według Ławrowa polska gospodarka jest zbyt mała, aby uzasadniać udział Warszawy w pracach G20. Przekonywał również, że interesy europejskie są już dostatecznie reprezentowane przez państwa Unii Europejskiej i NATO należące do tego forum.
Rosja przeciwko awansowi Polski w światowej polityce
Stanowisko Ławrowa można odczytywać jako wyraz szerszego sprzeciwu Moskwy wobec umacniania międzynarodowej pozycji Polski. Warszawa pozostaje jednym z najważniejszych państw wschodniej flanki NATO, odgrywa istotną rolę we wspieraniu Ukrainy i coraz aktywniej uczestniczy w rozmowach dotyczących bezpieczeństwa europejskiego.
Polska znalazła się przy stole G20 dzięki zaproszeniu Stanów Zjednoczonych, które w 2026 roku przewodniczą pracom grupy. Co więcej, amerykańska administracja zaproponowała przyznanie Warszawie stałego członkostwa.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio podkreślił, że sukces gospodarczy Polski i jej rosnące wpływy międzynarodowe uzasadniają rozszerzenie G20 o nasz kraj.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.