Obrońcą Przemysława Krala, szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, o której związkach z rosyjską mafią i rosyjskimi służbami mówił Donald Tusk, został częsty pełnomocnik premiera, poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych. Z jednej więc strony rządzący – politycy Koalicji Obywatelskiej wyjaśniają sprawę Zondacrypto, a z drugiej strony, w osobie wiceprzewodniczącego klubu KO mec. Romana Giertycha… bronią szefa tej firmy. Aby było jeszcze bardziej absurdalnie, mec. Giertych zapewnił, że broni wyjątkowo majętnego Krala… pro bono. O tę absurdalną sytuację na antenie Radia ZET red. Bogdan Rymanowski zapytał szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego.
- „Czy nie łamie pewnych zasad dobrego obyczaju? Bo wie pan, że dzisiaj może ktoś powiedzieć tak: »Cokolwiek by nie zeznał pan Przemysław Kral, to będzie to traktowane jako działanie w celu zniszczenia opozycji, bo jego adwokatem jest przedstawiciel koalicji«”
- pytał dziennikarz.
W odpowiedzi minister podkreślił, że „rolą adwokata jest bronienie swojego klienta”.
- „Nie byłoby problemu, gdyby pan mecenas Giertych był tylko adwokatem, ale jest też wiceszefem Koalicji Obywatelskiej”
- zauważył red. Rymanowski.
To wyraźnie wyprowadziło ministra z równowagi.
- „Proszę wybaczyć, ale zadaje mi pan czwarte pytanie na temat Romana Giertycha i w sprawie Zondacrypto. My mamy problem Zondacrypto, ale tym problemem jest to, że wielu ludzi zostało oszukanych i pod parasolem różnych ważnych polityków mogło dziać się to oszustwo. I tym się zajmujmy, a nie sprawą kompletnie drugorzędną, czy pan Giertych jest adwokatem pana Krala. Jest, ma do tego prawo. A jeżeli PiS tak histeryzuje na temat Giertycha, to znaczy, że Giertych robi dobrą robotę”
- stwierdził Kierwiński.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.