Uwaga

Ktoś podpala zakłady związane z produkcją dla wojska? Płk Kozłowski ostrzega

„Tak, to się wszystko łączy. Wspólnym mianownikiem jest dywersja. To oznacza, że bez świadomości tego, że każdy zakład w Polsce, bez znaczenia, czy produkuje papier toaletowy, bo może go produkować dla armii, jest dziś narażony na takie wydarzenia. I tylko takie zbudowanie świadomości pozwoli lepiej chronić zasoby gospodarcze Rzeczpospolitej” – mówi płk Mariusz Kozłowski, komentując pożary w zakładach związanych z produkcją dronów.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Telewizja Republika)
Fot. screenshot: YouTube (Telewizja Republika)

Po północy wybuchł pożar w hali magazynowo-produkcyjnej przedsiębiorstwa produkującego drony w Skarżysku-Kamiennej. Na szczęście sytuację udało się szybko opanować. Przyczyny pożaru badają m.in. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

- „Wszystkie pożary, gdzie pierwsze symptomy mogą świadczyć o działaniu obcych służb, zawsze są weryfikowane i sprawdzane przez funkcjonariuszy służb specjalnych”

- podkreślił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński w rozmowie z reporterem RMF FM.

Wedle doniesień szefa wydawców Telewizji Republika Jarosława Olechowskiego, doszło do podpalenia.

- „Niezidentyfikowany mężczyzna w nocy próbował podpalić fabrykę dronów w Skarżysku Kamiennej. Wszedł na teren zakładu wybił szybę w jednej z hal produkcyjnych i wrzucił do środka plecak z ładunkiem  zapalającym w środku. Wybuchł pożar, który udało się ugasić . Próbował również użyć drugiego plecaka ale uniemożliwiła to ochrona, uciekł”

- napisał dziennikarz w mediach społecznościowych.

Płk Kozłowski: Musimy być gotowi na dywersję 

To drugie takie zdarzenie w ostatnim czasie. Wczoraj wybuchł pożar w magazynie należącym do JFG Composites w Lublinie. Jak podkreśla portal Niezależna.pl, to firma zajmująca się produkcją elementów do uzbrojenia, które trafiało na Ukrainę. Do sprawy w rozmowie z portalem odniósł się były oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego płk Mariusz Kozłowski.

- „Otóż mamy systemy bezpieczeństwa niewątpliwie takich instytucji, systemy ochrony, ale ich charakter ma charakter ofensywny. To znaczy zbudowaliśmy sobie mur i czekamy, kiedy ten mur zostanie zdobyty. Natomiast w dobie wojny brakuje głosu, na przykład z Ministerstwa Obrony Narodowej, konkretnego i odważnego, który by przełączył te systemy z systemów defensywnych na ofensywne. Co to znaczy? Znaczy - my musimy czekać i wiedzieć, że zagrożenie się pojawi. W świetle, w takiej optyce patrzymy inaczej na zagrożenie. Jesteśmy też bardziej krytyczni co do istniejącego systemu. Słowem, mam takie wrażenie, że są systemy ochrony takich obiektów, ale brakuje w nich myślenia tego, że zagrożenie może się zdarzyć”

- ocenił ekspert.

W jego przekonaniu „mamy wojnę od 2022 roku i jakby udajemy, że nas zagrożenie nie dotyczy”.

- „Jeśli chodzi o WB Electronics, to umówmy się, każdy element tej firmy, czy to jest magazyn papierów biurowych, archiwum, czy część hali produkcyjnej, jest wrażliwy. Nie ma znaczenia, co tam się spaliło. Znaczenie ma to, że ktoś dopuścił, ktoś, kto nie ma wyobraźni, o której mówiłem na początku, że zagrożenie się pojawiło w pobliżu, zagrożenie przełamało zabezpieczenia, zagrożenie weszło do środka i zagrożenie rzuciło ten nieszczęsny plecak z materiałem zapalającym. To oznacza, że oni w świadomości nie mieli tego, że takie zagrożenie może się pojawić. I to jest błąd, ale systemowy. On dotyczy, tak jak mówię, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, no i oczywiście rządzących”

- dodał.

Źródło: Niezależna.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej