Polityka

Kaczyński alarmuje w Stalowej Woli: „Program obrony Polski został zatrzymany”

Polska nie może budować bezpieczeństwa wyłącznie na przekonaniu, że w razie wojny uratują ją sojusznicy – stwierdził Jarosław Kaczyński podczas dzisiejszego kongresu poświęconego armii w Stalowej Woli. Prezes PiS ocenił, że rozpoczęty za poprzednich rządów program rozbudowy zdolności obronnych nie jest dziś konsekwentnie kontynuowany. – „Został zatrzymany i jest realizowany częściowo, wyrywkowo” – mówił.

2 min czytania
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński · fot. Screenshot - X - PiS

Wystąpienie prezesa Prawa i Sprawiedliwości jest jednym z elementów konwencji programowej poświęconej bezpieczeństwu i przyszłości Sił Zbrojnych RP. Kaczyński podkreślał, że dyskusji o obronności nie można ograniczać ani do liczby żołnierzy, ani do kolejnych kontraktów zbrojeniowych. Jego zdaniem państwo potrzebuje całościowego systemu przygotowanego zarówno do odstraszania przeciwnika, jak i prowadzenia obrony w przypadku agresji.

Kaczyński: Sojusznicy pomagają tym, którzy potrafią się bronić

– „Program gotowości obronnej, to jest bardzo dobre określenie, bo sprawa Wojska Polskiego, czyli polskiej armii jest oczywiście ogromnie istotna, jest w samym centrum spraw, o których tutaj rozmawiamy. Ale gotowość obronna to jest coś szerszego odnoszącego się do całego społeczeństwa” – mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Kaczyński wskazywał, że podstawowym zadaniem państwa powinno być stworzenie takich zdolności militarnych, które z jednej strony odstraszą potencjalnego agresora, a z drugiej pozwolą Polsce skutecznie bronić własnego terytorium, gdyby odstraszanie zawiodło.

Szczególnie mocno zaakcentował przy tym znaczenie własnych możliwości obronnych państwa.

– „Tylko ci, którzy się bronią, mogą także liczyć na sojuszników. Jeśli ktoś nie potrafi się bronić, jeżeli bardzo szybko przegrywa, wtedy sojusze nie pomagają” – stwierdził.

Odpowiedzialność za Polskę

Podobną argumentację Kaczyński przedstawiał już wcześniej. W okresie rządów PiS wielokrotnie przekonywał, że NATO i szczególnie sojusz ze Stanami Zjednoczonymi pozostają fundamentalne dla bezpieczeństwa Polski, ale państwo musi posiadać własne, znaczące zdolności wojskowe. PiS zakładało m.in. znaczne zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych oraz rozwój Wojsk Obrony Terytorialnej.

W Stalowej Woli Kaczyński zarzucił jednak obecnym władzom, że rozpoczęta wcześniej rozbudowa potencjału militarnego straciła pierwotne tempo i spójność.

– „Trzeba było podjąć program, który po dziś dzień nie jest dokończony, ani też nie jest zaawansowany. Nie chodzi tylko o to, że nie został zrealizowany w 100 procentach, tylko o to, że został zatrzymany. Został zatrzymany i jest realizowany częściowo, wyrywkowo” – powiedział.

Podkreślał jednocześnie, że przygotowany za rządów PiS plan rozwoju armii nie był – jak zaznaczył – politycznym pomysłem opracowanym bez udziału wojskowych.

– „Plany, którymi my dysponowaliśmy i które chcieliśmy zrealizować, to były plany opracowane nie przez cywilów, ale inicjatywa polegała na tym, że najpierw zadaliśmy pytanie Sztabowi Generalnemu: co jest potrzebne? Jakie uzbrojenia? Jaka liczebność armii jest potrzebna, żeby obronić Polskę i to na granicy” – mówił.

Źródło: mp/Niezalezna.pl, Interia, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej