Przerwane badania i odpowiedzialność niemieckiego terroru
Zbrodnia w Jedwabnem nie wydarzyła się w próżni. Był to czas niemieckiej okupacji po ataku III Rzeszy na Związek Sowiecki oraz na polskie ziemie, na które wcześniej napadła Rosja. Za frontem wkraczały formacje odpowiedzialne za eksterminację Żydów, a niemiecka polityka na zajmowanych terenach zakładała inspirowanie lokalnych pogromów i wykorzystywanie miejscowych napięć. Dzieje.pl, przypominając ustalenia IPN, podaje, że w śledztwie rozważano m.in. hipotezę, iż zbrodni dokonali Niemcy sami albo przy użyciu przymuszonych polskich cywilów, a także hipotezę o działaniach miejscowych pod niemiecką inspiracją i przy poczuciu bezkarności.
Według prokuratora IPN Radosława Ignatiewa 10 lipca 1941 roku od rana rozpoczęło się wypędzanie Żydów z domów i gromadzenie ich na rynku. Śledczy odnotował także obecność umundurowanych Niemców w Jedwabnem. Jak pisał, Niemcy „prawdopodobnie w małej grupie asystowali w akcji wyprowadzania pokrzywdzonych na rynek”.
Najważniejsze pozostaje jednak to, że ofiary zostały zapędzone przez Niemców do drewnianej stodoły, zamknięte w środku, a budynek oblano naftą i podpalono. W płomieniach zginęli ludzie różnych płci i wieku, także dzieci i niemowlęta. To właśnie ta część zbrodni — przy niepełnej ekshumacji i rozbieżnych relacjach świadków — nadal budzi pytania o pełny zakres niemieckiego udziału, liczbę ofiar oraz dokładny przebieg ostatnich godzin zamordowanych.
Prace ekshumacyjne rozpoczęte w 2001 roku zostały przerwane po apelach strony żydowskiej, powołującej się na religijny zakaz naruszania szczątków. Decyzję o wstrzymaniu prac podjął ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Lech Kaczyński. Jak przypomina „Rzeczpospolita”, przerwana ekshumacja „pogłębiła wątpliwości”, a brak pełnego obrazu archeologicznego stał się jednym z najważniejszych elementów późniejszej debaty.
W rocznicowych wystąpieniach IPN podkreśla, że zbrodnia była elementem niemieckiego systemu okupacyjnego, który niszczył więzi społeczne, podsycał nienawiść i zamieniał ludzi w narzędzia terroru. Zarazem Instytut przypomina, że polska pamięć narodowa nie może usprawiedliwiać żadnego udziału w przemocy wobec niewinnych współobywateli.
W przeddzień rocznicy głos zabrał również ambasador USA w Polsce Tom Rose. Dyplomata mówił, że ofiarami byli polscy Żydzi zamordowani „pod nadzorem niemieckich nazistowskich okupantów”. Jednocześnie podkreślił, że Jedwabne było „wyjątkiem, a nie regułą” w okupowanej Polsce, bo tysiące Polaków ryzykowało i oddawało życie, aby ratować Żydów.
Z tych też względów po 85 latach sprawa Jedwabnego wciąż nie jest tylko tematem historyków. To pytanie o prawo do pełnej prawdy, o granice ustaleń bez dokończonych badań oraz o sposób mówienia o zbrodni dokonanej w warunkach niemieckiego terroru. Dopóki ekshumacja pozostaje niedokończona, a dokumenty i relacje są interpretowane w skrajnie różnych kierunkach, Jedwabne będzie wracać jako rana pamięci — bolesna dla rodzin ofiar i trudna dla polskiej debaty publicznej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.