Świat

Francja płonie pod hasłem „protestów uczniowskich”. Pobicia, podpalenia i tysiące zatrzymanych

Jak donoszą media, Francję ogarnęła fala protestów licealistów i studentów, które coraz częściej mają niewiele wspólnego ze spokojnym wyrażaniem niezadowolenia z warunków w szkołach. Podpalane są śmietniki i wejścia do placówek, policjanci obrzucani są przedmiotami, dochodzi do pobić nauczycieli i funkcjonariuszy, a liczba zatrzymanych idzie już w tysiące.

2 min czytania
Zamieszki we Francji
Zamieszki we Francji · fot. Screenshot - YouTube - GBNews

Początkowo protestujący domagali się poprawy warunków nauki, mniejszego przepełnienia klas, ograniczenia nieobecności nauczycieli oraz lepszego finansowania szkół. Reuters opisuje, że ruch narodził się m.in. w najuboższych rejonach paryskich przedmieść, gdzie uczniowie od dawna skarżą się na braki kadrowe i fatalną infrastrukturę.

Tyle że wydarzenia szybko przestały przypominać zwykły protest edukacyjny.

AFP informuje, że tylko w piątek demonstranci podpalali obiekty w Paryżu, rzucali przedmiotami w policjantów, a w Belfort grupa młodych ludzi otoczyła samotnego funkcjonariusza, przewróciła go i zaczęła kopać. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez określił te sceny jako przejaw „rzadkiej i niedopuszczalnej przemocy”.

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące samych szkół. Minister edukacji Édouard Geffray poinformował, że od początku protestów obrażenia odniosło co najmniej 65 pracowników oświaty, w tym 40 dyrektorów szkół. Ponad 100 placówek miało zostać poważnie uszkodzonych.

Do tego dochodzą podpalenia dwóch paryskich liceów oraz akty wandalizmu w wielu innych miastach. W części miejsc protestujący używali rac, materiałów pirotechnicznych i innych niebezpiecznych przedmiotów. Według AP francuskie władze mówią już wprost o przenikaniu do demonstracji grup nastawionych przede wszystkim na konfrontację i przemoc.

Skala zatrzymań jest ogromna. Minister sprawiedliwości Gérald Darmanin podał, że od początku zamieszek zatrzymano około 2 tys. osób, z czego zdecydowana większość to nieletni. Ponad 300 policjantów i żandarmów zostało rannych.

Francuskie władze coraz częściej przyznają, że pierwotne protesty uczniowskie zostały częściowo przejęte przez agresywne grupy. Sam minister edukacji mówił o „ultraagresywnych grupach”, które wykorzystują ruch młodzieżowy.

Spór jest również polityczny. Rząd oskarża skrajnie lewicową Francję Nieujarzmioną o podsycanie protestów, podczas gdy politycy tej partii zarzucają władzom brutalność policji i wykorzystywanie zamieszek do walki politycznej.

Źródło: mp/AFP, Associated Press, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej