Sprawa ma już mocne podstawy polityczne po obu stronach Atlantyku. 17 września Donald Trump poinformował, że poczyniono „znaczne postępy” w kierunku utworzenia bazy US Army w Polsce i wskazał na rolę prezydenta Karola Nawrockiego w prowadzonych rozmowach.
„Dzięki zdecydowanemu przywództwu mojego przyjaciela Karola Nawrockiego, prezydenta Polski, czynione są znaczne postępy w kierunku utworzenia w Polsce bazy Armii Stanów Zjednoczonych” – napisał Trump.
Przydacz podkreśla, że następny etap należy już w dużej mierze do struktur wojskowych. Pentagon, polskie MON oraz dowództwa obu armii mają uzgodnić skalę obecności, lokalizację i zaplecze przyszłej bazy.
Polska i USA uzgadniają szczegóły
Rząd także prowadzi własne działania w tej sprawie. Już 16 czerwca Rada Ministrów przyjęła uchwałę upoważniającą ministra obrony do rozpoczęcia formalnych działań na rzecz utworzenia stałej bazy USA w Polsce. Dokument przewiduje konsultacje ze stroną amerykańską dotyczące m.in. lokalizacji, infrastruktury, kosztów i finansowania inwestycji.
Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 tys. amerykańskich żołnierzy, głównie rotacyjnie. Stały charakter ma już m.in. wysunięte dowództwo V Korpusu US Army w Poznaniu. Nowa baza oznaczałaby jednak kolejny poziom trwałej obecności wojskowej USA, z rozbudowaną infrastrukturą i jednostkami przypisanymi do Polski na stałe.
Pojawiają się przy tym różne liczby dotyczące przyszłej skali amerykańskiej obecności. Wiceminister obrony Stanisław Wziątek mówił we wrześniu, że docelowo w Polsce może stacjonować nawet około 15 tys. żołnierzy USA, licząc łącznie siły stałe i rotacyjne.
Przydacz naciska na szybkie działania
Przydacz przekonuje, że korzystną atmosferę polityczną trzeba teraz szybko wykorzystać.
„Pan prezydent wywalczył tę bazę dla Polski, dla Polaków, ale teraz trzeba ją jeszcze stworzyć” – mówił prezydencki minister, kierując apel do kierownictwa MON.
W podobnym tonie dodawał:
„Trzeba kuć żelazo, póki gorące. Najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa polskiego”.
Zarówno prezydent, jak i rząd uczestniczą w procesie prowadzącym do ewentualnego powstania bazy: Pałac Prezydencki prowadzi rozmowy na najwyższym szczeblu politycznym, natomiast MON odpowiada za negocjacje wojskowe, lokalizację i przygotowanie infrastruktury.
Ostateczne szczegóły mogą stać się jaśniejsze po kolejnych decyzjach Pentagonu dotyczących globalnego rozmieszczenia sił USA. Sam Przydacz dodaje, że absolutną pewność będzie można mieć dopiero wtedy, gdy projekt przejdzie z poziomu deklaracji politycznych do faktycznej realizacji.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.