Polityka

Czarzasty w Wieluniu, Dulkiewicz w Gdańsku – tak się gloryfikuje oprawców?

W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wykorzystał wystąpienie w zbombardowanym przez Niemców Wieluniu do szerokiej refleksji o współczesnych relacjach z Niemcami, Ukrainą i Unią Europejską. Jego słowa wywołały krytykę części komentatorów, którzy zarzucają przedstawicielom obozu rządzącego zbyt daleko idące przesuwanie akcentów w narracji historycznej.

2 min czytania
Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz Czarzasty · fot. Screenshot - YouTube/wPolsce

Czarzasty przypomniał, że 1 września 1939 roku niemieckie bombowce zaatakowały bezbronne miasto, w tym szpital Wszystkich Świętych. Jednocześnie przekonywał, że pamięć historyczna nie może prowadzić do współczesnej wrogości.

– Wojna zabiera człowiekowi właśnie to: bezpieczną przyszłość. Pamięć o wojnie nie może służyć do karmienia nienawiści. Ma służyć temu, żeby nigdy więcej nie pomylić agresora z ofiarą, siły z prawem, populizmu z prawdą – mówił marszałek Sejmu.

Według Czarzastego współczesne Niemcy są sojusznikiem Polski i największym partnerem handlowym. Zaznaczył jednak, że nie oznacza to zapomnienia o 1939 roku i że „prawda historyczna nikogo nie obraża”.

Czarzasty porównał sytuację Polski z 1939 roku do Ukrainy

Marszałek Sejmu odniósł się też bezpośrednio do wojny na Ukrainie i krytykował tych, którzy chcieliby ograniczenia polskiego wsparcia dla Kijowa.

– W 39. roku Polska pozostała praktycznie sama. Są dziś tacy, którzy podpowiadają: „zostawmy samą Ukrainę, wykorzystajmy jej trudną sytuację, by coś wymusić”. Historia ich osądzi – powiedział Czarzasty.

Przekonywał również, że europejska integracja jest jednym z fundamentów bezpieczeństwa.

– Państwa należące do tej wspólnoty nie prowadzą wojen, nikt nie napadł Zjednoczonej Europy, żadnej jej części. Wiemy to tym bardziej, że patrzymy na Wschód, na walczącą Ukrainę – mówił.

Na zakończenie przekonywał, że z Wielunia należy wynieść lekcję „pamiętać bez nienawiści, przebaczać bez zapominania” oraz rozwiązywać spory bez rezygnacji z prawdy.

Takie rozłożenie akcentów może jednak budzić pytania, czy podczas rocznicy niemieckiej agresji na Polskę pierwszoplanowym tematem nie powinna pozostawać przede wszystkim odpowiedzialność sprawców oraz pamięć o polskich ofiarach.

Dulkiewicz na Westerplatte mówiła o... Leningradzie

Kontrowersje wywołało tego samego dnia także wystąpienie prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz na Westerplatte. Podczas uroczystości upamiętniających niemiecką napaść na Polskę przypomniała ona również o oblężeniu Leningradu.

– 85 lat temu rozpoczęło się także jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii, blokada Leningradu. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem sięgającym -40 stopni. Opisy, do czego głód zdolny jest pchnąć człowieka, ścinają krew w żyłach. Nawet milion cywilów straciło życie – powiedziała Dulkiewicz.

Prezydent Gdańska mówiła także o innych cywilnych tragediach II wojny światowej i zaznaczała, że wojna „nie zna płci ani wieku”.

Warto jednak zauważyć, że przywoływanie właśnie na Westerplatte losu Leningradu może prowadzić do przesunięcia uwagi z polskich ofiar dwóch totalitaryzmów na cierpienia ludności Związku Sowieckiego – państwa, które 17 września 1939 roku samo napadło na Polskę.

Michał Rachoń komentował:

– Można 1 września zastanowić się nad ofiarami oblężenia Leningradu, w czasie, kiedy jeden totalitarny reżim, który zniszczył Polskę, walczył z drugim totalitarnym reżimem, który w trakcie tej samej wojny niszczył Polskę.

Źródło: mp/PAP, Niezalezna.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej