Premier został zapytany, czy rząd rozważa podniesienie granicy wieku uprawniającej do korzystania z zerowego PIT albo wprowadzenie okresu przejściowego dla osób kończących 26 lat.
Odpowiedź była jednoznaczna.
– Teraz będą gwizdy, bo rząd nie planuje przedłużenia tego okresu bezpodatkowego. Nie gniewajcie się, ale w czym sytuacja 26-latka czy 26-latki jest trudniejsza niż 58-latki – mówił Tusk.
Premier przekonywał, że osoba korzystająca z ulgi powinna odpowiednio wcześniej uwzględnić w swoich planach finansowych, że po ukończeniu 26 lat preferencja podatkowa się kończy.
Kampania obietnic, rządzenie ograniczeń
Sama decyzja o nierozszerzaniu ulgi może być przedmiotem racjonalnej debaty. Państwo ma ograniczone możliwości finansowe i nie każdą preferencję podatkową da się rozszerzać bez końca.
Problem polega jednak na czym innym.
W kampanii wyborczej Donald Tusk i Koalicja Obywatelska budowali przekaz wokół znaczącego obniżenia obciążeń podatkowych. Jednym z najważniejszych konkretów było podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Tusk zapowiadał również, że osoby zarabiające do 6 tys. zł miesięcznie nie będą płaciły podatku dochodowego.
To właśnie takie zapowiedzi miały budować wśród młodszych i aktywnych zawodowo wyborców przekonanie, że po zmianie władzy więcej pieniędzy zostanie w ich kieszeniach.
Dzisiaj ton jest zupełnie inny. Zamiast szerokiej ofensywy podatkowej słyszą: „nie gniewajcie się”, pieniędzy nie ma, a po 26. roku życia trzeba po prostu zaakceptować koniec ulgi.
Nie jest to złamanie obietnicy rozszerzenia PIT-0, bo takiej obietnicy nie było. Jest jednak wyraźnym zderzeniem kampanijnej atmosfery obietnic z dużo bardziej zachowawczą rzeczywistością rządzenia.
Brawa za odebranie nadziei na ulgę
Jeszcze ciekawsza od samej odpowiedzi premiera była reakcja publiczności.
Młodzi uczestnicy Campusu zamiast gwizdów, których spodziewał się sam Tusk, odpowiedzieli brawami. Można to oczywiście interpretować jako zgodę z argumentacją premiera i przekonanie, że ulgi podatkowe nie powinny być rozszerzane bez końca. Można jednak również zapytać, czy nie mamy do czynienia z polityczną naiwnością, w której sympatia do własnego obozu staje się ważniejsza niż rozliczanie go z konkretnych decyzji.
Jeżeli młodzi wyborcy reagują aplauzem na informację, że rząd nie zamierza rozszerzać rozwiązania, które pozostawiałoby więcej pieniędzy w ich kieszeniach, to politykom trudno wyobrazić sobie bardziej komfortowy elektorat.
Nie musi już nawet składać nowych obietnic. Wystarczy powiedzieć: „nie gniewajcie się”.
Zerowy PIT dla młodych został wprowadzony w 2019 roku przez rząd Mateusza Morawieckiego. Obecnie obejmuje osoby przed ukończeniem 26. roku życia i określone przychody do wysokości 85 528 zł rocznie.
Tusk tłumaczył na Campusie, że rozszerzenie rozwiązania byłoby dziś zbyt dużym obciążeniem dla finansów państwa. To argument, który można poddać dyskusji. Warto jednak pamiętać, że dokładnie takie pytania o możliwości finansowe powinny padać również wtedy, gdy w kampanii wyborczej politycy przedstawiają kolejne kosztowne obietnice.
Bo wyborcy mają prawo oczekiwać nie tylko efektownych zapowiedzi przed wyborami, lecz także konsekwencji po ich wygraniu.
Warto też zapytać chyba, gdzie tam są barwy Polski…
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.