Polityka

Co za bezpczelność!!! „Dieta planetarna” dla dzieci, mięso dla rządu. Jaki: Po zmianie władzy sprawa dla CBA

Od nowego roku szkolnego w szkolnych stołówkach obowiązują nowe zasady żywienia, które ograniczają częstotliwość podawania dzieciom dań mięsnych. Patryk Jaki wskazuje, że rozwiązania wprowadzone przez rząd mają charakter ideologicznego przymusu, a rodzice i szkoły zostali pozbawieni możliwości wyboru. Polityk PiS zapowiada, że po zmianie władzy sprawą miałoby zainteresować się Centralne Biuro Antykorupcyjne.

2 min czytania
Patryk Jaki
Patryk Jaki · fot. Screenshot - YouTube - Polsat News

Nowe regulacje dotyczą nie tylko drugich dań. W określone dni również zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych, a w jadłospisach częściej mają pojawiać się rośliny strączkowe i potrawy bez produktów odzwierzęcych. Zwolennicy nowych zasad podkreślają większą obecność warzyw, produktów pełnoziarnistych i ograniczenie cukru. Krytycy wskazują jednak, że państwo zaczyna w ten sposób decydować za rodziców, jak powinny wyglądać posiłki ich dzieci.

Jaki: Gdyby był wybór, nikt nie miałby pretensji

Patryk Jaki w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych zwrócił uwagę, że część nowych zasad żywienia może mieć korzystny charakter. Polityk pozytywnie ocenił m.in. ograniczenie cukru czy zwiększenie udziału produktów pełnoziarnistych. Jego sprzeciw budzi natomiast administracyjne ograniczenie dań mięsnych.

– Żeby było jasne. Nie oznacza to, że każdy posiłek bezmięsny jest niezdrowy. Dobrze skomponowany posiłek wegetariański może być pełnowartościowy i warto takie wprowadzać do diety. Gdyby oni zrobili to nawet codziennie, ale do wyboru, to nikt nie miałby pretensji. Jednak robić to przymusowo, administracyjnie i wymuszać na dzieciach? – mówił europoseł.

Jaki argumentuje, że szczególnie w przypadku dzieci w okresie intensywnego rozwoju niezwykle istotne jest odpowiednie zbilansowanie białka, żelaza czy witaminy B12. Przywołując publikacje dotyczące diet wegetariańskich u dzieci, polityk podkreślał, że ich właściwe stosowanie wymaga szczególnej troski o prawidłowy bilans składników odżywczych.

Według Jakiego problemem nie jest więc samo wprowadzanie potraw bezmięsnych, lecz odebranie rodzicom możliwości wyboru. Polityk podkreśla również, że docierają do niego sygnały od rodziców, według których część dzieci po szkolnych posiłkach wraca do domu głodna i później sięga po mniej zdrowe przekąski lub fast food.

– Gdyby zrobili jako opcję do wyboru, nikt nie miałby pretensji – podkreślił Jaki.

Polityk zapowiedział też zdecydowaną reakcję swojej formacji w przypadku powrotu do władzy.

– Dieta planetarna, czyli przymusowe ograniczenie dla dzieci mięsa tylko do dwóch dni w tygodniu, to hańba i sprawa, którą po naszym powrocie do władzy zajmie się Centralne Biuro Antykorupcyjne – zapowiedział.

W piątek przed Ministerstwem Edukacji Narodowej ma odbyć się specjalna konferencja prasowa poświęcona tej sprawie.

Dzieciom ograniczenia, a w ministerstwie mięso? Jaki sprawdził stołówkę MEN

Europoseł zwrócił uwagę również na kwestię, która może okazać się szczególnie niewygodna dla Ministerstwa Edukacji Narodowej. W swoim materiale udał się do stołówki resortu, aby sprawdzić, czy zasady promowane w szkołach obowiązują także urzędników i przedstawicieli władz.

Jaki zestawił ograniczenia dotyczące szkolnych jadłospisów z ofertą żywieniową dostępną dla pracowników administracji. Jego przekaz jest prosty: jeśli władza uważa ograniczenie spożywania mięsa za właściwy kierunek, powinna być gotowa stosować te same standardy wobec siebie.

Krytycy nowych regulacji pytają również, dlaczego to państwo ma szczegółowo określać, ile razy w tygodniu dziecko może otrzymać konkretny rodzaj posiłku, skoro szkoły i rodzice wcześniej mogły znacznie szerzej kształtować jadłospisy w zależności od lokalnych potrzeb.

Źródło: mp/X, DoRzeczy.pl, Medonet, PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej