Grégory Lenoci dopuścił się ciężkiej przemocy i sąd miał prawo go za to ukarać. Trudno jednak nie dostrzec dramatycznego kontekstu tej sprawy i społecznego poczucia, że wymiar sprawiedliwości znacznie surowiej potraktował człowieka, który przekroczył granicę w obronie dziecka, niż sprawcę przestępstwa seksualnego wobec małoletniego, pięcioletniego chłopca.
Nie sposób usprawiedliwiać samosądu ani udawać, że ciężkie pobicie nie jest przestępstwem. Państwo nie może akceptować sytuacji, w której obywatele sami wymierzają kary. Problem polega jednak na czymś innym: czy kara 17 lat więzienia rzeczywiście pozostaje proporcjonalna do całego kontekstu sprawy?
17 lat więzienia – gdzie proporcja?
To właśnie ten element wywołał w Belgii ogromne emocje. Wiele osób nie neguje winy Lenociego, ale pyta, dlaczego człowiek działający pod wpływem informacji o możliwym skrzywdzeniu dziecka otrzymuje karę, która w odbiorze społecznym wygląda niezwykle surowo.
Po ogłoszeniu wyroku na sali sądowej rozległy się protesty i oklaski dla skazanego. Sam Lenoci podkreślał, że obowiązkiem dorosłych jest ochrona dzieci.
Kontrowersje są tym większe, że jego ofiara była już wcześniej skazana za przestępstwo seksualne wobec małego chłopca. To właśnie porównanie reakcji wymiaru sprawiedliwości na oba rodzaje czynów wywołuje poczucie rażącej niesprawiedliwości.
Jeżeli państwo chce przekonywać obywateli, że wymiar sprawiedliwości działa skutecznie, musi nie tylko karać tych, którzy przekraczają granice, ale także zapewniać realną i szybką ochronę dzieci przed osobami, które już wcześniej dopuściły się wobec nich przestępstw.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.