Sprawa miejsca pobytu Marcina Romanowskiego staje się coraz bardziej zagadkowa. Były wiceminister sprawiedliwości jest poszukiwany w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, a jego nazwisko od wielu miesięcy pozostaje jednym z głównych tematów polityczno-prawnych. 18 sierpnia premier Donald Tusk podczas posiedzenia rządu poinformował, że według informacji przekazanych przez służby państw współpracujących z Polską Romanowski ma znajdować się w Naddniestrzu.
– Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam tę informację, że pan Romanowski znajduje się – na 99 proc., tak na wszelki wypadek to mówię – w Naddniestrzu, w Tyraspolu – powiedział premier.
Problem w tym, że późniejsze ustalenia nie dają podstaw do równie kategorycznych wniosków.
Adres prowadzi na pusty plac
Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o wydanie Romanowskiemu listu żelaznego. W dokumencie jako miejsce jego pobytu wskazano Tyraspol w Naddniestrzu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, wskazany adres budzi jednak poważne wątpliwości. Według dostępnych map pod podanym numerem znajduje się niezabudowany teren. Sam list został opatrzony stemplami pocztowymi z Naddniestrza, ale okoliczności jego nadania nie przesądzają, że Romanowski rzeczywiście tam przebywa.
Co więcej, najnowsze informacje „Rzeczpospolitej” wskazują, że służby wciąż nie mają „koronnego dowodu”, który potwierdzałby obecność byłego wiceministra w Tyraspolu. Ślady biologiczne na korespondencji mogą wskazywać, że Romanowski miał kontakt z pismem, ale nie dowodzą, że sam nadał je z Naddniestrza ani że obecnie tam przebywa. Według dziennika śledczy mają brać pod uwagę możliwość, że cała operacja związana z przesyłką była próbą świadomego zmylenia tropów.
Prokuratura zwróciła się o pomoc do Mołdawii
Prokuratura nie potwierdziła dotąd miejsca pobytu Romanowskiego w Tyraspolu. Zwróciła się natomiast do strony mołdawskiej z wnioskiem o międzynarodową pomoc prawną w celu ustalenia, czy poszukiwany rzeczywiście znajduje się na terenie Naddniestrza. Sytuację dodatkowo komplikuje status tego regionu. Naddniestrze jest separatystycznym obszarem formalnie należącym do Mołdawii, ale pozostającym poza rzeczywistą kontrolą władz w Kiszyniowie. Utrudnia to jakąkolwiek skuteczną weryfikację pobytu konkretnej osoby.
To właśnie dlatego wskazanie Naddniestrza jako miejsca pobytu może być bardzo trudne do zweryfikowania przez polskie organy ścigania.
„99 proc.” coraz bardziej problematyczne
W świetle tych informacji deklaracja Donalda Tuska o „99 proc.” pewności zaczyna rodzić pytania. Premier powoływał się na informacje przekazane przez zagraniczne służby, ale polska prokuratura nadal prowadzi czynności zmierzające do ustalenia faktycznego miejsca pobytu Romanowskiego.
Obrońca polityka mec. Bartosz Lewandowski domaga się wyjaśnienia, na jakiej podstawie szef rządu wypowiedział tak stanowcze słowa. Według relacji medialnych chce również, aby sąd rozważył przesłuchanie premiera oraz funkcjonariuszy służb w tej sprawie.
Na obecnym etapie można więc stwierdzić jedno: istnieją poszlaki łączące korespondencję Romanowskiego z Naddniestrzem, ale nie ma publicznie znanego, niepodważalnego dowodu, że były wiceminister faktycznie przebywa w Tyraspolu. Jeżeli okaże się, że był to jedynie fałszywy trop, sprawa może stać się poważnym problemem wizerunkowym dla rządu, który bardzo zdecydowanie komunikował miejsce pobytu poszukiwanego polityka.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.