Spór wokół Zondacrypto nabiera coraz bardziej politycznego charakteru. Janusz Kowalski przekonuje, że zainteresowanie części mediów kontaktami przedstawicieli giełdy z osobami związanymi z prawicą ma odwracać uwagę od zasadniczego pytania: komu służyły rozwiązania zawarte w przygotowanej przez rząd ustawie regulującej polski rynek kryptoaktywów?
–Przygotowana przez Tuska i Domańskiego ustawa zgodnie z interesem zagranicznych banków oraz zagranicznych giełd takich jak Zondacrypto niszczyła polskie firmy kryptowalutowe – powiedział Kowalski portalowi Niezależna.pl.
Sam rząd przedstawiał ustawę zupełnie inaczej – jako wykonanie unijnego rozporządzenia MiCA, które miało zwiększyć ochronę klientów, przeciwdziałać nadużyciom oraz uregulować działalność firm oferujących usługi związane z kryptoaktywami.
Spór o ustawę i poprawki PiS
Ustawa o rynku kryptoaktywów została uchwalona przez Sejm 15 maja 2026 roku stosunkiem głosów 241 do 200. W czasie prac nad nią rozpatrywano wspólnie kilka projektów, a po drugim czytaniu Komisja Finansów Publicznych rekomendowała odrzucenie zgłoszonych poprawek.
11 czerwca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, kierując ją ponownie do Sejmu. Komisja Finansów Publicznych rekomendowała później jej ponowne uchwalenie.
Janusz Kowalski wskazuje, że jednym z kluczowych elementów sporu były poprawki zgłaszane przez Prawo i Sprawiedliwość.
Jak przekazał, PiS proponowało m.in. powołanie przy premierze rady do spraw kryptowalut, która miałaby skupiać przedstawicieli instytucji państwowych oraz polskiej branży. Kowalski podkreśla, że prawo wyboru przedstawicieli branży do takiej rady miałyby mieć podmioty, które otrzymały zezwolenie na działalność właśnie w Polsce.
–PiS chciało wyciąć z jakiegokolwiek wpływu na polski rynek kryptowalut przy powołaniu rady ds. kryptowalut zagraniczne giełdy, w tym estońską Zondę – stwierdził parlamentarzysta.
Jego zdaniem odrzucenie takich rozwiązań przez większość rządową pokazuje, komu w praktyce miały służyć proponowane regulacje.
Kowalski chce komisji śledczej
Poseł idzie jednak dalej i domaga się powołania komisji śledczej.
–Od początku namawiam do powołania komisji śledczej w sprawie afery Tuska-Zondacrypto – powiedział.
Według niego kluczowe znaczenie może mieć także odtajnienie materiałów związanych z jednym z sejmowych posiedzeń poświęconych kryptowalutom. Kowalski twierdzi, że mogą one pokazać skalę lobbingu wokół przygotowywanych regulacji. W tle pozostaje także korespondencja pomiędzy Tomaszem Sakiewiczem a Przemysławem Kralem z Zondacrypto, ujawniona przez prezesa Telewizji Republika. Według przedstawionej przez Sakiewicza korespondencji Kral miał przyznać, że podpisanie rządowej ustawy byłoby dla jego firmy biznesowo korzystne, ponieważ ograniczyłoby konkurencję na polskim rynku.
Jeśli autentyczność i kontekst tej korespondencji zostaną potwierdzone, może ona stać się jednym z najważniejszych elementów politycznego sporu wokół ustawy.
Kowalski zwraca też uwagę na spotkania polityków z przedstawicielami Zondacrypto i domaga się wyjaśnienia, jaki wpływ branża miała na ostateczny kształt przepisów. Sprawa ma więc dwa wyraźnie różne poziomy. Pierwszy to sam proces legislacyjny, który można prześledzić w dokumentacji Sejmu. Drugi to polityczne oskarżenia o działanie w interesie konkretnej giełdy.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.