Jak podają media, Estonia przeznacza w tym roku na obronność 5,4 proc. PKB, Litwa około 5,37 proc., a Łotwa 4,73 proc. W 2027 roku wszystkie trzy państwa bałtyckie zamierzają osiągnąć co najmniej 5 proc. PKB. Polska planuje w tym roku około 4,5 proc. PKB.
Bałtowie kupują broń i budują zdolność do prowadzenia wojny
Najbardziej zdecydowane działania podejmują Litwa i Estonia. Litewski budżet obronny na 2026 rok wynosi około 4,8 mld euro i jest o ponad 40 proc. większy niż rok wcześniej. Około 1,7 mld euro przeznaczono na uzbrojenie i sprzęt – m.in. bojowe wozy piechoty, czołgi, armatohaubice CAESAR, systemy HIMARS, przeciwlotnicze NASAMS i MSHORAD oraz systemy zwalczania dronów. Wilno rozwija też własną dywizję, przygotowuje infrastrukturę dla niemieckiej brygady oraz rozbudowuje zapasy amunicji.
Estoński resort obrony wprost wskazuje Rosję jako „długoterminowe zagrożenie dla NATO”. Tallin zwiększył budżet obronny z 1,7 do 2,4 mld euro, a ponad połowa środków ma być przeznaczona na zakupy wojskowe. Na lata 2025–2029 Estonia zaplanowała około 3,4 mld euro wyłącznie na zapasy amunicji.
Łotwa również gwałtownie wzmacnia wojsko. Jej tegoroczny budżet obronny przekracza 2,15 mld euro, a w 2027 roku ma osiągnąć 5 proc. PKB. Ryga inwestuje m.in. w systemy bezzałogowe, produkcję amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, cyberbezpieczeństwo i krajowy przemysł obronny. Co najmniej 100 mln euro zaplanowano na rozwój dronów i systemów bezzałogowych.
Nie tylko zbrojenia. Mobilizacja, ewakuacja i ćwiczenia całych państw
Państwa bałtyckie przygotowują nie tylko armie. Litwa prowadzi obecnie ćwiczenia „Vyčio skliautas 2026”, największy coroczny sprawdzian krajowego systemu mobilizacji. Scenariusz zakłada stopniowe pogarszanie się sytuacji bezpieczeństwa, cyberataki, problemy energetyczne i komunikacyjne, zakłócenia szlaków transportowych oraz konieczność ewakuacji ludności. W ćwiczeniach uczestniczą wszystkie 60 litewskich samorządów, wojsko, policja, służby graniczne, instytucje państwa i organizacje społeczne.
Na Łotwie od początku września trwają z kolei ogólnokrajowe ćwiczenia „Namejs 2026”. Biorą w nich udział żołnierze zawodowi, Gwardia Narodowa, rezerwiści, poborowi, siły sojusznicze, administracja państwowa i samorządy. Celem jest sprawdzenie, czy państwo potrafi funkcjonować i prowadzić obronę w warunkach poważnego kryzysu.
Estonia z kolei przeprowadziła wiosną największe swoje ćwiczenia wojskowe tego roku – „Spring Storm 2026” – z udziałem wojsk lądowych, lotnictwa, marynarki, rezerwistów i żołnierzy kilkunastu państw NATO. W czerwcu odbyły się również wielonarodowe ćwiczenia medyczne „Vigorous Warrior”, podczas których ćwiczono funkcjonowanie systemu ratownictwa i ewakuacji rannych w realiach konfliktu pełnoskalowego.
Skala tych przygotowań wynika z położenia państw bałtyckich. Litwa graniczy z Rosją i Białorusią, Estonia i Łotwa bezpośrednio z Federacją Rosyjską, a jedynym lądowym połączeniem regionu z pozostałą częścią NATO pozostaje rejon przesmyku suwalskiego. NATO podkreśla, że od rosyjskiej aneksji Krymu i pełnoskalowej agresji na Ukrainę zagrożenia na wschodniej flance obejmują nie tylko możliwość konfliktu konwencjonalnego, ale również naruszenia przestrzeni powietrznej, cyberataki i sabotaż.
Estoński minister obrony Martin Herem zaznaczył niedawno, że Rosja nadal koncentruje główne siły na wojnie przeciwko Ukrainie i obecnie nie ma podstaw do podnoszenia gotowości bojowej NATO. Jednocześnie podkreślił, że strategiczne cele Moskwy pozostają niezmienione, dlatego państwa regionu muszą przygotowywać się na różne scenariusze.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.