Problem jak zawsze tkwi w szczegółach, a przytoczony przez polityka fragment nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy zestawi się go z całym wystąpieniem prezydenta we Włodawie, poświęconym rocznicy sowieckiej agresji i konieczności obrony polskich granic.
– Słowa prezydenta to zdrada stanu, na którą Lewica w rządzie nigdy się nie zgodzi – oznajmił Gawkowski podczas konwencji „Lewica dowozi”. Wcześniej stwierdził również, że wypowiedź Nawrockiego to „sabotaż” i „chore myślenie o państwie”.
Wicepremier odnosił się do zdania prezydenta: „Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Wypowiedź padła 17 września we Włodawie, podczas obchodów rocznicy agresji sowieckiej na Polskę.
Tyle że oficjalny zapis przemówienia Kancelarii Prezydenta pokazuje również, iż Nawrocki mówił tego dnia o potrzebie jedności i przygotowania państwa do obrony polskich granic. Podkreślał, że w kwestiach bezpieczeństwa Polacy muszą być „wspólnotą zmobilizowaną do tego, aby bronić polskich granic”.
Przedstawianie więc przez Gawkowskiego całego wystąpienia jako deklaracji gotowości do dobrowolnego oddawania polskiej ziemi pomija istotną część jego kontekstu. Określenie wypowiedzi urzędującego prezydenta mianem „zdrady stanu” jest więc jedynie polityczną tanią sztuczką Gawkowskiego, co chyba już nawet nie dziwi, patrząc na wyczyny polityków z koalicji Tuska.
Co znamienne, wicepremier niemal natychmiast przeszedł od ataku na Nawrockiego do chwalenia osiągnięć koalicji Donalda Tuska. Zapowiedział też dalsze trwanie Lewicy w obecnym układzie rządowym.
– Żadnej zmiany rządu za rok nie będzie, bo Lewica w tym rządzie chce dalej zmieniać Polskę – zadeklarował.
Warto przy tym wyraźnie wskazać, że tak mocny spór wokół jednego zdania prezydenta jest dla co poniektórych polityków obecnego obozu rządzącego wygodniejszym tematem niż dyskusja o jego własnym bilansie – finansach publicznych, rosnącym zadłużeniu czy sporach dotyczących zmian w wymiarze sprawiedliwości, czy obniżonym w dniu wczorajszym ratingu naszego kraju przez agencję Moody’s.
Sam fakt, że Gawkowski posłużył się najcięższym politycznie określeniem „zdrady stanu”, niewątpliwie pokazuje poziom aberracji i odklejenia od rzeczywistości polityków tej koalicji, niestety jeszcze rządzącej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.