Autor nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec tego „klimatycznego” szaleństwa. „Zielony Ład stał się złotym cielcem, sezonowym bożkiem Unii Europejskiej” – pisze. Jego zdaniem projekt, który miał służyć ochronie klimatu, urósł do rangi politycznego dogmatu, którego nie wolno było dotąd podważać.
Pacan zwraca uwagę, że szczególnie trudna sytuacja dotyczy państw takich jak Polska, których system energetyczny nadal opiera się głównie na paliwach kopalnych. Przywołuje dane zawarte w raporcie Polskiego Towarzystwa Gospodarczego „Konkurencyjność czy transformacja? Nowa mapa energetyczna Polski”, według którego jeszcze pod koniec 2025 roku ponad 66 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodziło z węgla, a ponad 81 proc. z paliw kopalnych.
Autor wskazuje również na opinie ekspertów krytycznych wobec obecnego kształtu polityki klimatycznej. Cytuje prof. Witolda Modzelewskiego, który uważa, że część regulacji Zielonego Ładu może okazać się niewykonalna w praktyce.
„Prawo, które jest nieafirmowane przez większość adresatów tychże nakazów, zostanie zbojkotowane” – powiedział profesor w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”. Jego zdaniem przepisy sprzeczne z interesami obywateli mogą napotkać powszechny opór społeczny.
Pacan podkreśla, że Polska nie jest już osamotniona w krytyce Zielonego Ładu. Coraz częściej podobne głosy pojawiają się również w największych państwach Unii Europejskiej. Autor przypomina, że zarówno kanclerz Niemiec Friedrich Merz, jak i prezydent Francji Emmanuel Macron zwracali uwagę na konieczność ochrony konkurencyjności europejskiego przemysłu energochłonnego.
Według przywoływanego raportu coraz częściej mówi się o potrzebie korekty systemu handlu emisjami ETS. Friedrich Merz miał wskazywać, że jeśli polityka klimatyczna nie chroni europejskiej konkurencyjności, „konieczna może być jej korekta”.
Pacan przywołuje także doniesienia RMF FM dotyczące rosnącej frustracji części unijnych urzędników w związku z obowiązkowym korzystaniem z samochodów elektrycznych. Komisja Europejska od kilku lat konsekwentnie wymienia swoją flotę na pojazdy zeroemisyjne, jednak – jak podają media – część komisarzy narzeka na wydłużające się podróże służbowe między Brukselą a Strasburgiem z powodu konieczności ładowania pojazdów.
Autor wskazuje, że są to symptomy szerszego procesu politycznego otrzeźwienia. „Dogmat o Zielonym Ładzie zaczyna się kruszyć” – pisze. W jego ocenie coraz więcej środowisk gospodarczych, przedsiębiorców i polityków zaczyna dostrzegać koszty transformacji klimatycznej, które mogą osłabiać europejską konkurencyjność.
