Film opowiada historię Sandersa, bogatego Amerykanina i byłego wojskowego, który po utracie wiary w wymiar sprawiedliwości zaczyna sam wymierzać karę osobom uznanym przez siebie za przestępców. Produkcja pokazuje brutalną spiralę przemocy i zemsty, a jej krytycy zarzucają jej antyimigrancki przekaz oraz przedstawianie migrantów głównie jako źródła zagrożenia.

Niemiecka komisja klasyfikacyjna odmówiła filmowi kategorii wiekowej z powodu skrajnej brutalności i obaw, że historia może zostać odebrana jako zachęta do przemocy wobec migrantów. Uwe Boll odrzuca te argumenty i twierdzi, że decyzja ma charakter polityczny. Reżyser mówi o cenzurze oraz ograniczaniu debaty na temat przestępczości, migracji i bezpieczeństwa.

Po decyzji FSK Boll zdecydował się na nietypowy krok. Udostępnił „Citizen Vigilante” za darmo na serwisie X na 48 godzin. Film podał dalej Elon Musk, dzięki czemu produkcja błyskawicznie zyskała ogromny zasięg międzynarodowy. Według zagranicznych mediów to właśnie aktywność właściciela X sprawiła, że film, zamiast zniknąć z dystrybucji, stał się jednym z najgłośniej komentowanych tytułów ostatnich dni.

Oceny filmu są skrajnie podzielone. Część widzów traktuje go jako brutalny, ale potrzebny głos w sporze o migrację i bezpieczeństwo publiczne. Krytycy opisują go natomiast jako obraz żerujący na lęku społecznym i budujący niebezpieczną narrację o zbiorowej winie migrantów. „Gazeta Wyborcza” nazwała produkcję „obrzydliwym gniotem” i zarzuciła jej podsycanie nienawiści.

Spór wokół „Citizen Vigilante” pokazuje, że w epoce platform społecznościowych decyzja o ograniczeniu dystrybucji filmu może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast wyciszyć kontrowersje, niemiecka blokada oraz późniejsza reakcja Elona Muska sprawiły, że produkcja Uwe Bolla stała się globalnym tematem polityczno-kulturowej debaty.