Szef MON został zapytany o przyszłość polsko-ukraińskiej współpracy wojskowej oraz zapowiadaną przez premiera Donalda Tuska „armadę dronową”. Projekt miałby opierać się m.in. na doświadczeniach Ukrainy, która w czasie wojny z Rosją stała się jednym z liderów w wykorzystywaniu bezzałogowców na polu walki.

Kosiniak-Kamysz podkreślił jednak, że współpraca powinna mieć charakter partnerski. „Ja zaproponowałem bardzo partnerskie podejście. MiG-i za drony” – powiedział. Jak dodał, strona ukraińska początkowo zaakceptowała takie rozwiązanie, ale później nie zrealizowała uzgodnień.

„Ukraińcy na początku przyjęli to i nie zrealizowali, więc nie ma MiG-ów dla Ukrainy, bo nie ma dronów, czy zdolności dronowych dla Polski” – stwierdził szef MON.

Wicepremier zaznaczył, że Polska dostrzega ogromne kompetencje Ukrainy w obszarze bezzałogowych systemów bojowych. Według niego Kijów rozwinął te zdolności do poziomu, który budzi zainteresowanie wielu państw, a ostatnio Ukraina rozpoczęła także współpracę dronową z partnerami z Bliskiego Wschodu.

„Są naprawdę w tym bardzo dobrzy. A oni się na to zgodzili i wycofali się z tych ustaleń” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Sprawa MiG-ów wraca w czasie narastających napięć w relacjach polsko-ukraińskich. Polska już wcześniej przekazywała Ukrainie sprzęt wojskowy, ale obecnie Warszawa coraz wyraźniej podkreśla, że dalsza pomoc musi uwzględniać również interes bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. W grudniu 2025 roku MON informował, że ewentualne przekazanie kolejnych MiG-29 wiązałoby się z oczekiwaniem dostępu do ukraińskich doświadczeń w zakresie dronów i systemów antydronowych.