Znany publicysta, pisarz i z wykształcenia polonista nie pozostawił na tej tezie lewicującej (tudzież… lewitującej) profesro suchej nitki. Jak podkreślił, nie istnieją żadne wiarygodne źródła historyczne potwierdzające podobne twierdzenia.

„Gwoli ścisłości, jako polonista: opowieść o lesbijstwie Konopnickiej to z d… wzięta bzdura. Ta rzekoma lesbijka urodziła ośmioro dzieci, w żadnym źródle z epoki nie ma cienia wzmianki czy aluzji, że pani Maria wiecie ten-tego, a przecież musiałyby być plotki” – napisał Ziemkiewicz.

Publicysta zwrócił uwagę, że współczesne interpretacje życia autorki „Roty” opierają się przede wszystkim na jej wieloletniej znajomości z malarką Marią Dulębianką. Ziemkiewicza wskazał, że jest to jednak zbyt słaba podstawa do formułowania tak daleko idących wniosków.

„Pomówienie oparto na tym, że mając prawie 50 lat i życiowy kryzys po rozwodzie zamieszkała u dwakroć młodszej malarki – ewidentnie była to relacja mistrz–wielbicielka” – stwierdził.

Jeszcze ostrzej ocenił motywy przypisywania Konopnickiej współczesnych kategorii ideologicznych.

„Powodem agregowania tego bzdetu jest perwersyjna żądza lewactwa, by unurzać w lesbijstwie autorkę „Roty” i polską patriotkę” – napisał.

Stanowisko Ziemkiewicza wsparła historyk dr Magdalena Gawin, była wiceminister kultury i założycielka Instytutu Pileckiego. Badaczka przypomniała, że wspólne zamieszkiwanie kobiet w XIX wieku nie było niczym niezwykłym.

„Napisałam książkę habilitacyjną z rozdziałem o Konopnickiej. Tę plotkę zbudowano na jednym elemencie życiorysu, że mieszkała przez pewien czas z Dulębianką. Tylko że w tamtym wzorze kultury wspólne wynajmowanie mieszkań przez kobiety było normą” – podkreśliła.

Cała dyskusja rozpoczęła się od wpisu prof. Magdaleny Środy, która zwracając się do Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która ostro skrytykowała współczesny ruch feministyczny, pytając między innymi, gdzie znajdują się dziś organizacje walczące o prawa kobiet w sytuacjach związanych z przestępczością i bezpieczeństwem.