Jak informuje serwis niezalezna.pl, sam Przemysław L. zeznał wprost, że wspólnie z żoną „pili dużo alkoholu, wyjeżdżali do klubów dla swingersów, uprawili seks przy kimś, z czasem te perwersje się powiększały". Na jaw wychodzą też nagrywane gwałty – jedna z pokrzywdzonych zeznała, że podczas „imprez towarzyskich" z udziałem pary traciła przytomność po spożyciu alkoholu, a wówczas dochodziło do przestępstw - podaje dalej serwis. W sprawie pojawiają się również narkotyki.

Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia za wszystkie 26 postawionych mu zarzutów, w tym wykorzystywanie seksualne dziewięciorga pokrzywdzonych – głównie małoletnich poniżej 15. roku życia – podawanie substancji odurzających oraz utrwalanie treści seksualnych. Realnie ofiar może być więcej, bo nie wszyscy zdecydowali się na złożenie oskarżenia.

Kamila W., usłyszała wyrok zaledwie 6,5 roku – mimo że prokuratura żądała 18 lat. Uznano ją winną nieudzielenia pomocy córce będącej ofiarą przestępstw seksualnych oraz współudziału w znęcaniu się nad zwierzętami. Sąd podważył wiarygodność jej zeznań, nakazując podchodzić do nich „z daleko posuniętą ostrożnością". Kilkoro pokrzywdzonych stwierdziło przed sądem, że Kamila W. doskonale wiedziała o całym procederze i mogła go zatrzymać znacznie wcześniej. Śledczy złożyli apelację od wyroku, a zdesperowani rodzice ofiar zapowiadają zbiorowy pozew cywilny.