15 maja, po serii interwencji wobec pracowników TV Republika związanych z fałszywymi zgłoszeniami, policja siłą weszła do mieszkania prezesa Telewizji Republika i redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. Funkcjonariusze od tyłu skuli kajdankami asystentkę dziennikarza i siłą wyprowadzili ją z mieszkania. Tego typu środki przymusu bezpośredniego miały być podyktowane brakiem współpracy ze strony kobiety. Cała interwencja miała natomiast wynikać z fałszywego zgłoszenia, wedle którego w mieszkaniu dziennikarza przebywało dziecko chcące odebrać sobie życie. Funkcjonariusze przy tym nie mieli w czasie interwencji plakietek z nazwiskami i nie odpowiadali na kierowane przez Sakiewicza wezwania do wylegitymowania się.

Teraz portal Onet donosi, że śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

- „Śledztwo obejmuje wydarzenia z 15 maja 2026 r., które miały miejsce w Warszawie przy ul. Wiktorskiej. Według ustaleń prokuratury, funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Rejonowej Policji Warszawa II mieli nieuprawnienie wejść do mieszkania Tomasza Sakiewicza i przeprowadzić jego lustrację w związku z podejrzeniem obecności osoby zamierzającej popełnić samobójstwo. Działania te zostały zakwalifikowane jako możliwe przekroczenie uprawnień, co stanowi czyn z art. 231 § 1 kodeksu karnego”

- podaje portal.

Inny wątek śledztwa dotyczy zatrzymania asystentki dziennikarza.
- „Prokuratura bada, czy funkcjonariusz policji bezprawnie zatrzymał asystentkę Tomasza Sakiewicza, zakładając jej kajdanki bez wcześniejszego wezwania do zachowania zgodnego z prawem oraz bez uprzedzenia o zamiarze użycia środków przymusu bezpośredniego”

- czytamy.