„Moje zarzuty kieruję wobec służb specjalnych, wobec ABW” — powiedział Przydacz w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News.

Minister podkreślał, że to właśnie służby specjalne posiadają odpowiednie narzędzia i uprawnienia do wykrywania oraz neutralizowania zagrożeń związanych z cyberprzestępczością i fałszywymi zgłoszeniami destabilizującymi państwo.

Do interwencji doszło po anonimowych zgłoszeniach dotyczących rzekomego pożaru oraz nagłego zatrzymania krążenia w mieszkaniu matki prezydenta. Według relacji rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do lokalu.

Sprawa wywołała ogromne emocje, ponieważ podobne incydenty miały wcześniej dotyczyć m.in. konserwatywnych mediów oraz osób publicznych związanych z prawicą.

Przydacz zasugerował, że cała seria zdarzeń może mieć charakter celowej destabilizacji.

„Mieliśmy do czynienia z działalnością jakichś zewnętrznych sił, wewnętrznych żartownisiów czy też wewnętrznych wrogów demokracji w Polsce” — mówił.

Minister nie ukrywał również krytyki wobec sposobu zarządzania bezpieczeństwem państwa przez obecne kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

„Mam wrażenie, że to państwo pokazało swoją kartonowość” — stwierdził.

W jego ocenie brak szybkiego ustalenia sprawców kolejnych fałszywych alarmów podważa zaufanie obywateli do skuteczności państwa oraz zdolności ochrony najważniejszych osób w kraju.

„Jeżeli nie są w stanie ochronić mamy prezydenta, to obawiam się, że nie są też w stanie ochronić ani pani redaktor, ani mnie i naszych rodzin” — stwierdził.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli już złożenie wniosku o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego. Sam Przydacz ocenił, że obecna sytuacja nie buduje wiarygodności państwa również na arenie międzynarodowej.

„Rosja jak patrzy na pana Marcina Kierwińskiego, to myślę, że nie traktuje nas do końca poważnie” — powiedział.

Po sobotnich wydarzeniach w MSWiA odbyła się specjalna narada służb z udziałem ministra Kierwińskiego, a premier Donald Tusk zwołał odprawę z przedstawicielami służb i resortów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Szef rządu zapowiedział szybkie ustalenie sprawców prowokacji związanych z fałszywymi zgłoszeniami. Eksperci od bezpieczeństwa podkreślają jednak, że podobne działania mogą mieć bardzo poważne skutki — od destabilizacji pracy służb ratunkowych po wywoływanie chaosu informacyjnego i politycznego.