Nowelizacja Prawa o ruchu drogowym wprowadziła obowiązek noszenia kasków przez osoby do 16. roku życia. Co istotne, odpowiedzialność za złamanie przepisów spoczywa nie na dzieciach, lecz na ich rodzicach lub opiekunach. Za dopuszczenie małoletniego do jazdy bez kasku grozi grzywna do 100 zł.
Ustawodawcy argumentują, że zmiany są odpowiedzią na rosnącą liczbę wypadków z udziałem użytkowników rowerów i hulajnóg elektrycznych. Według danych Instytutu Transportu Samochodowego liczba wypadków z udziałem dzieci korzystających z e-hulajnóg wzrosła w 2024 roku aż o 84 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Jeszcze bardziej wymowne są dane Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Liczba wypadków z udziałem e-hulajnóg wzrosła z 543 w 2022 roku do 1158 w 2025 roku, a liczba ciężko rannych zwiększyła się z 162 do 358 osób.
Specjaliści od bezpieczeństwa drogowego nie mają wątpliwości co do skuteczności kasków. „Z badań ITS wynika, że stosowanie kasku przez rowerzystów zmniejsza ryzyko śmiertelnych urazów głowy o ponad 70 proc., a w przypadku użytkowników e-hulajnóg o ponad 40 proc.” – podkreśliła Anna Zielińska z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS. Ekspertka zwróciła również uwagę, że obowiązek kasków dla dzieci cieszy się wysokim poparciem społecznym.
Pierwszy dzień obowiązywania nowych przepisów pokazał jednak, że teoria i praktyka to dwie różne rzeczy. Dziennikarze Polsat News przez dwie godziny i dwadzieścia minut obserwowali ruch na jednej z warszawskich ulic. W tym czasie kamera zarejestrowała 22 osoby poniżej 16. roku życia poruszające się bez kasku. Oznacza to średnio niemal dziesięć naruszeń przepisów w ciągu godziny.
„Gdyby policja chciała rozpocząć interwencję, to nie zdążyłaby zakończyć jednej, a już musiałaby rozpocząć drugą” – zauważył reporter Polsat News Dawid Styś, komentując skalę problemu.
