Polską wstrząsnęły wydarzenia, do jakich doszło w nocy z soboty na niedzielę. W jednym z klubów w Lublinie pijany obywatel Zimbabwe uderzył szklanką z piwem 40-letniego Polaka. W mediach społecznościowych pojawiły się przerażające zdjęcia, na których pokazano rozległą ranę z tyłu głowy ofiary. Wczoraj wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak przekazał, że napastnik został zwolniony i nie będzie deportowany. Odpowie za spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu.

Na antenie Telewizji wPolsce24 swoją relacją z zajścia podzielił się zaatakowany 40-latek. Ja wyjaśnia pan Grzegorz, wszedł on w sprzeczkę z cudzoziemcem.

- „Po czym po chwili ten człowiek po prostu odszedł, oddalił się do innego miejsca w tym pubie”

- powiedział.

W pewnym momencie jednak pan Grzegorz zauważył, że mężczyzna ten wraca w jego kierunku, w ręku trzymając szklankę z piwem.

- „Podszedł do mnie i z agresją taką, jaką też wyrażał poprzednio, zapytał się, czy mam problem. Krótko odpowiedziałem, że on ma problem. Chciałem uniknąć dalszej interakcji, po czym lekko odwróciłem się od niego i poczułem mocne uderzenie w tył głowy, schyliłem się, łapiąc się za tył głowy”

- relacjonował poszkodowany.

Kiedy chciał się oddalić, poczuł kolejne uderzenie.

- „Oddalając się od niego zobaczyłem, że te ręce wszystko mam mokre. Puściłem ręce, zobaczyłem kałuże krwi pod sobą. W tym czasie widziałem, że już tego człowieka tam na miejscu nie było”

- opowiadał.

- „Byli tylko moi znajomi, którzy od razu zajęli się mną i i tą raną. W wyniku tego uderzenia została mi rozcięta głowa. W rozmowie z jednym z chirurgów na SOR-ze dowiedziałem się, że tak jak długo pracuje ten chirurg, czyli 20 lat, tak głębokiej rany, rozległej rany w głowie tej części głowy nie widział”

- dodał.