Wojciech Sumliński: Bohaterstwo 44 -ile kosztuje honor narodu?
To było dawno temu. Pamiętam warszawski świat mojego dzieciństwa: zawsze gwarne i wypełnione dziećmi podwórko osiedla na Rudawce, szkołę numer 159 z boiskiem, na którym latem i zimą spędzaliśmy czas od rana do nocy, zapach drzew, pór roku i chleba pieczonego na patyku na łąkach koło Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, pamiętam, jak wyglądali moi nauczyciele, sąsiedzi i przyjaciele. Te wspomnienia z dawnych lat są bardzo bogate. Czasami słyszę jeszcze głosy moich kolegów z dzieciństwa. Lasek na Kole był naszym polem bitewnym. Marzyliśmy o tym, by stać się mężczyznami, dzielnymi, honorowymi, jak Powstańcy Warszawscy - i wierzyliśmy, że wspaniale byłoby oddać życie za swój kraj, jak Oni - i że lepiej umrzeć, niż stracić twarz...