Tylko u nas
- Nie ma mowy o neutralności Stolicy Apostolskiej. Dyplomacja watykańska w sprawie wojny na Ukrainie pozycjonowała się jednoznacznie po stronie Kremla. Tak samo było zresztą i przed wojną, choćby w czasie białorusko-rosyjskiego ataku na polską granicę. Papież próbuje oczywiście od czasu do czasu łagodzić ten negatywny obraz jakimiś romantycznymi proukraińskimi gestami, jak całowaniem flagi, ale to niewiele znaczy w obliczu bardzo konkretnych postulatów, które formułował. Sformułowania, o których Pan wspomniał, przyciągają w zrozumiały sposób uwagę mediów. Przypominam jednak, że w początkowym okresie wojny zarówno papież Franciszek jak i watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin sugerowali niecelowość dostarczania na Ukrainę broni. Papież krytykował też podniesienie wydatków na zbrojenia przez państwa europejskie. Gdyby konsekwentnie korzystać z tych „rad”, Ukraina zostałaby pokonana, a takie kraje jak Polska musiałyby stać bezbronne w obliczu zwycięskiej Rosji - mówi w rozmowi