Ks. Henryk Zieliński: Co nas czeka?
W Polsce będzie to rok podwójnych wyborów. Już w połowie maja będziemy wybierać prezydenta. Dzisiaj trudno nawet spekulować o stawce kandydatów na ten urząd. Pewniakiem jest Andrzej Duda – jedyny już ogłoszony, przez PiS. Postawienie na człowieka kompetentnego i sympatycznego, kojarzonego raczej ze środowiskiem śp. Lecha Kaczyńskiego niżeli z tzw. „zakonem” PiS, może być znakiem powrotu tej partii do taktyki, która przed dziesięciu laty dała jej zwycięstwo.Za przesądzony trzeba uznać również start obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego z ramienia PO. Pozostałe partie mają wyraźne kłopoty z wyłonieniem kandydatów. Wojciech Olejniczak jeszcze przed świętami odmówił kandydowania z ramienia SLD w wyborach – jak to określił – z góry przegranych. Nie wiadomo, co zrobi PSL, które według naszych informacji już przed pięciu laty skorzystałoby z kandydata spoza swojej partii, gdyby śp. Maciej Płażyński nie zginął w katastrofie smoleńskiej. Nie można wykluczyć, że w ramach zacieśniania koal